Do góry

Newsy

"Jedzcie warzywa!": Nowe taktyki na starym froncie

Mimo wysiłków specjalistów od żywienia, warzywa i owoce wciąż za rzadko goszczą na naszych stołach. Amerykanie chcą to zmienić i ruszają z wielką ofensywą, która w niekonwencjonalny sposób ma zachęcać do jedzenia tych produktów, przekonując, że są one... atrakcyjne i "trendy".

Fot. 123RF/Picsel

Można powiedzieć, że warzywa są ostatnio rozchwytywane. Producenci mini marchewek postanowili dokonać powtórnego pozycjonowania tej zdrowej przekąski na rynku - tym razem nawiązując jednak do praktyk kojarzonych z tak zwanym "śmieciowym jedzeniem". W kampanii reklamowej, której całkowity koszt wyniósł 25 mln USD, pojawia się muzyka heavy metalowa, iPhone firmy Apple i przystojniak w sklepowym wózku, który stara się uniknąć marchewkowych pocisków, wystrzeliwanych w jego kierunku przez dziewczynę w obcisłych dżinsach.

Na Manhattanie tymczasem, w domu aukcyjnym Sotheby's - którego zamożni bywalcy przyzwyczajeni są raczej do licytowania dzieł Warhola i Picassa, niż rzepy i pomidorów - pod młotek poszło kilka skrzynek nie uprawianych już dziś na wielką skalę warzyw. Niecodzienne przedmioty aukcji, o imionach w rodzaju "kabaczek Lady Godivy", sprzedano po 1 000 USD każdy.

Obie te inicjatywy mają jeden i ten sam cel: skłonić Amerykę do jedzenia warzyw.

Powodzenia! Pomimo dwudziestu lat społecznych kampanii zdrowotnych, zaostrzenia wytycznych żywieniowych przez rządowe organizacje, rekordowego wzrostu liczby bazarków, na których farmerzy mogą sprzedawać swoje plony, i gotowych produktów, jak pakowane surówki i sałatki - Amerykanie wciąż spożywają za mało jarzyn.

We wrześniu Centrum Kontroli i Prewencji Chorób opublikowało wyniki wyczerpujących, zakrojonych na ogólnokrajową skalę badań nawyków żywieniowych, dotyczących spożycia owoców i warzyw. Okazało się, że tylko 26 procent dorosłych Amerykanów jada warzywa trzy lub więcej razy dziennie (dla wyjaśnienia - do grupy warzyw nie zaliczono bynajmniej ziemniaków w postaci frytek).

Wyniki te dalekie są od celów, jakie dziesięć lat temu nakreślił rząd federalny. Ilość warzyw spożywanych przez Amerykanów jest o ponad połowę mniejsza od pobożnych życzeń urzędników z departamentu zdrowia. Co gorsza, od 2000 r. statystyki niemal nie drgnęły.

-To rozczarowujące wyniki - mówi dr Jennifer Foltz, pediatra, która brała udział w opracowywaniu raportu. Podobnie jak inni pracownicy służby zdrowia, których wysiłki nakierowane są na podniesienie jakości diety Amerykanów, przyznaje ona, że zwykłe zachęcanie do spożywania większej ilości warzyw zwyczajnie nie skutkuje.

- Żadne słowa nie są w stanie przekonać ludzi, żeby zwiększyli udział warzyw w swojej diecie - uważa Harry Balzer z firmy NPD Group, zajmującej się badaniami rynków konsumenckich. Niedawno opublikowała ona dwudziestą piątą już edycję swojego dorocznego raportu zatytułowanego "Nawyki żywieniowe w Ameryce". Również tam próżno szukać dobrych wiadomości. Na przykład - warzywa obecne są w zaledwie 23 proc. posiłków spożywanych w amerykańskich domach (również tutaj do warzyw nie zaliczono frytek, ale już liść sałaty w hamburgerze - tak). Tylko 17 proc. Amerykanów do przygotowywanego w domu obiadu dodaje sałatkę lub surówkę. W 1994 r. wskaźnik ten wyniósł 22 proc. W restauracjach sałatki zamawiane jako danie główne (w ramach lunchu czy obiadu) to ledwie 5 proc. wszystkich zamówień - od 1989 r. odsetek ten zmniejszył się o połowę.

Amerykanów z warzywami od dawna już łączą skomplikowane relacje. Owszem, wiedzą, że ich spożywanie wpływa korzystnie na stan zdrowia. Ale przygotowanie posiłku na ich bazie wymaga wiele zachodu. Jak kraj długi i szeroki, zakupione jarzyny umierają powolną śmiercią w lodówkach, bo tempo życia staje się zbyt szybkie. - Gdy kupisz coś świeżego, musisz wygospodarować ze swojego życia czas na spożytkowanie tego składnika - tłumaczy Harry Balzer.

Poza tym w niewprawnych rękach kucharza warzywa mogą smakować okropnie. A w porównaniu z większością produktów dostępnych w supermarkecie, stanowią stosunkowo kosztowny sposób na napełnienie żołądka.

- Od zdrowia ważniejszy jest smak, wygoda i niska cena - uważa Balzer.

Melissa MacBride, pracownica firmy farmaceutycznej, jadałaby więcej warzyw, gdyby nie były one - tu cytat - "kłopotliwe".

- Jabłko można po prostu wziąć do ręki i zjeść - mówi. - Ale weźmy na przykład taki jarmuż - co mam z nim zrobić? Włożyć porcję do torebki?

Nikt tak naprawdę nie chce przyznać, że nie jada warzyw. Pielęgniarka ze szpitala chirurgii specjalistycznej na Manhattanie otwarcie wyznała mi, że warzywa wywołują w niej odruch wymiotny. Mimo to bardzo prosiła, aby jej nazwisko nie znalazło się w artykule, ponieważ pracuje w służbie zdrowia i wie, że powinna dawać ludziom lepszy przykład.

David Bernstein, mieszkaniec nowojorskiego Brooklynu, z zakłopotaniem mówi o braku warzyw w swoim jadłospisie. David jest kelnerem w modnej restauracji M. Wells na Queensie i dobrze orientuje się w rozkładzie straganów na Union Square Greenmarket, popularnym bazarze owocowo-warzywnym. Mimo to w skład jego diety wchodzą głównie bekon, jogurty i mrożone faszerowane piersi kurczęce.

- To tak, jak z każdym innym złym nawykiem - mówi. - Częściowo jest to spowodowane tym, że warzywa trochę odstraszają człowieka. Nie chodzi o to, że boję się cukinii, ale po prostu nie wiem, jak się ją przyrządza!

Przemysł spożywczy od jakiegoś czasu stara się ułatwić konsumpcję warzyw. Wzrasta sprzedaż jarzyn w wygodnych opakowaniach, jak na przykład podzielonych na różyczki brokułów w małych paczuszkach, gotowych, by od razu włożyć je do kuchenki mikrofalowej. Pakowane, gotowe do spożycia surówki to segment rynku wart 3 mld USD rocznie.

Niekoniecznie przekłada się to jednak na wzrost spożycia warzyw. Oznacza to tyle - wyjaśnia Harry Balzer - że konsumenci kupują ich tyle samo, ale w zmieniającej się postaci. Ogórek organiczny może na przykład zastąpić ogórka pochodzącego z uprawy konwencjonalnej, a liście sałaty w opakowaniu - główkę sałaty.

Oczywiście, w niektórych kręgach widoczne są postępy. Więcej warzyw jedzą na ogół kobiety, a także konsumenci w wieku dojrzałym, lepiej wykształceni i lepiej zarabiający - mówi dr Jennifer Foltz.

Warzywa, zwłaszcza szlachetne odmiany hodowane na małych farmach, darzone są takim respektem, że znajomość z ich producentem jest dziś w Stanach Zjednoczonych cennym atutem w kontaktach towarzyskich. Warzywa wkraczają do sfery sztuki wysokiej. Wspomniana aukcja w Sotheby's była częścią całodniowej imprezy zorganizowanej pod hasłem "Sztuka uprawy", z której dochód (w wysokości 250 000 USD) został przekazany organizacjom walczącym z głodem, farmerom-imigrantom oraz dzieciom, które nie mają dostępu do warzyw.

Również po drugiej stronie ekonomicznego równania znaczenie warzyw rośnie. Coraz więcej spośród 6 tysięcy warzywno-owocowych bazarów działających w USA oferuje konsumentom produkty, za które płaci się specjalnymi kartkami żywnościowymi (w ramach tzw. programu SNAP, czyli Supplemental Nutrition Assistance Program; kartki otrzymują rodziny najuboższe, w których łączny dochód nie przekracza 2 389 USD - przyp. tłum.). W dużych miastach, na niezagospodarowanych przestrzeniach i na dachach domów, jak grzyby po deszczu wyrastają ogródki. Niemal w każdym stanie funkcjonuje program, w ramach którego świeże warzywa dostarczane są do biedniejszych dzielnic i do szkolnych bufetów.

Warzywa mają również sojusznika w postaci Pierwszej Damy. Michelle Obama zamieniła część trawnika przed Białym Domem w organiczny ogródek i nagłaśnia potrzebę spożywania warzyw w ramach swojej kampanii na rzecz walki z otyłością wśród dzieci, "Let's Move" ("Ruszajmy się").

Rząd również próbuje dotrzeć do uszu Amerykanów. Obecne dzienne zalecane spożycie owoców i warzyw to ok. 800 g (dziewięć porcji) dziennie dla osób, które w ciągu dnia zjadają 2 000 kalorii. Część specjalistów przekonuje, że pod koniec roku, gdy normy te będą aktualizowane, warto postarać się, by były jeszcze bardziej przejrzyste. Jedna z propozycji zakłada wizualizowanie sobie tych wskaźników przez konsumentów w kategoriach takich, jak "pół talerza" czy "pół talerza głębokiego".

Jasne wskazówki prawdopodobnie jednak nie wystarczą. Departament zdrowia przyznaje, że, aby przekonać do warzyw nację, która ich unika, trzeba obniżyć ich cenę i zwiększyć dostępność. - Musimy sprawić, by zdrowy wybór był jednocześnie łatwym wyborem - mówi dr Foltz.

W ramach innego badania, którego wyniki zostały niedawno opublikowane, naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley przez trzy lata porównywali stan zdrowia dzieci, które uczestniczyły w programie "Jadalne Podwórko Szkolne" organizowanym pod patronatem uczelni (w ramach zajęć lekcyjnych uczniowie samodzielnie uprawiali warzywa i przyrządzali posiłki) i uczniów, którzy nie wzięli w nim udziału. Okazało się, że uczestnicy programu zjadali dziennie o półtorej porcji więcej warzyw niż uczniowie, którzy nie zostali objęci programem.

W przypadku dzieci i nastolatków, które nie mogą korzystać z podobnych rozwiązań w swoich szkołach, skuteczny może okazać się zmasowany "atak" przeprowadzany przez producentów mini marchewek. W ramach kampanii powstała na przykład specjalna aplikacja na iPhone - gra wideo o nazwie Xtreme Xrunch Kart. Grę można uruchomić tylko wtedy, gdy mikrofon telefonu zarejestruje dźwięk, jaki wydajemy podczas chrupania marchewki.

Tak, jak w przypadku wcześniejszych prób popularyzacji warzyw, może jednak okazać się, że żaden z powyższych sposobów nie okaże się wystarczająco skuteczny w walce z oczywistą awersją do ich spożywania.

- Jedzenie warzyw jest o wiele mniej zabawne, niż jedzenie nafaszerowanych przyprawami chipsów Doritos - mówi Marcia Mogelonsly, starszy analityk w firmie badawczej Mintel. - Zawsze trzeba będzie z tym walczyć.

Kim Severson

"New York Times"

Tłum. Katarzyna Kasińska

Polecane przepisy

Zobacz więcej

Komentarze do artykułu (4)

Dodaj komentarz

Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe

zdjecie uzytkownika

monikamazurak 14 marca 2014 Prawda jest taka, że często nasz organizm po prostu potrzebuje pewnych substancji odżywczych wspierających odchudzanie i bez suplementacji nici z efektów. Problemem jest tylko wybór odpowiednich suplementów, bo w rzeczywistości PONAD POŁOWA z nich nie działa! Dlatego przed decyzją polecam zapoznanie się z testami typu http://suplementy.waw.pl/testy/tabletki-na-odchudzanie.html , gdzie dowiemy się co jest skuteczne, a co nie.

6 Kto głosował? | Odpowiedz

zdjecie uzytkownika

Konto usunięte 14 marca 2014 Lubię warzywa i owoce, ale niestety w moim przypadku to jest nie wystarczające, aby schudnąć. Staram się uzupełniać swoją dietę i po dwóch miesiącach już widzę efekty i mniejszy brzuchu http://bit.ly/1kBEJcQ

4 Kto głosował? | Odpowiedz

zdjecie uzytkownika

UKasia 14 marca 2014 Jestem silnie zdziwiona informacjami zawartymi w artykule. Zacznę od znikomego procenta osób spożywających świeże warzywa i owoce. Świadomość ich dobroczynnego wpływu na zdrowie jest wystarczającym argumentem przemawiającym za uwzględnianiem ich w codziennym jadłospisie. To przecież skarbnica zdrowia! Nie bardzo rozumiem stwierdzenie "Ja nie wiem jak ją (cukinię) przyrządzić". Istnieje niezliczona liczba stron i blogów poświęconych tematyce żywności i żywienia: WHO, ACIR, http://www.healthyfoodnotes.com/, które aż pękają w szwach od porad i przepisów. Sama jako dietetyk bardzo często z nich korzystam. Wystarczy wrzucić w wyszukiwarkę i gotowe. Dlaczego ludzie tak siebie nie szanują? Odpowiednia dieta to najlepszy i najprostszy sposób na zdrowie. To zależy tylko od nas. Trzeba zwyczajnie chcieć.
Liść sałaty???! Jejku!

0 Kto głosował? | Odpowiedz

zdjecie uzytkownika

Konto usunięte 14 marca 2014 Zgadzam się z tym, że za rzadko jemy owoce i warzywa a jest to konieczne by zachować zdrowie. Ja stosuje jeszcze te metody by zachować zdrowie http://bit.ly/1ie9qD8

4 Kto głosował? | Odpowiedz

Ostatnio komentowane przepisy

Rozwiń Zwiń