Do góry

Newsy

Uwaga na ryby!

Świeża ryba? Tylko nad morzem, a najbliżej mamy nad Bałtyk. Czy na pewno jemy świeżą rybę i czy wiemy za co płacimy?

Smażona rybka to punkt obowiązkowy w każdej nadmorskiej miejscowości.


W menu halibut, sandacz, łosoś, dorsz, węgorz, flądra i śledź. Ceny na pierwszy rzut oka przystępne, ale gdy przychodzi do płacenia - rachunek przekracza 70 złotych za porcję. No, ale za świeżą rybę, z własnego połowu musimy zapłacić. Tylko czy na pewno jest ona świeża?

 

Sprzedawcy zazwyczaj podają ceny za 100 g - aby uchronić się przed przykrą niespodzianką przy rachunku, poprośmy o zważenie ryby na naszych oczach, przed smażeniem oraz wycenę zamówienia. Czemu przed smażeniem? Po usmażeniu ryba nasiąka tłuszczem i jest cięższa, więc przepłacamy.

 

A co zamawiamy? Wyłącznie flądrę i śledzia, bowiem są to jedyne gatunki, które obecnie mogą być odławiane i mogą być świeże. Dodatkowo właśnie w miesiące wakacyjne są one najsmaczniejsze.

 

A cała reszta menu? Mrożonki. Dowód? Dorsz od początku lipca do końca sierpnia objęty jest zakazem połowów na masową skalę. Owszem, małe kutry mogą go odławiać, ale musimy mieć pewność, że właściciel smażalni faktycznie jest rybakiem, bądź zna uczciwego rybaka. Jeśli chodzi o szproty - ich połowy zakończyły się już w maju.

 

Podobnie sprawa wygląda z innymi gatunkami. Aż 70-80% sprzedawanych nad morzem ryb pochodzi z importu. A importowane ryby, jak wiadomo, są mrożone. To oczywiście nie znaczy, że są niezdrowe, czy nieświeże, jednak dokładnie takie same możemy zrobić sobie w domu.

 

Pozostaje jeszcze kwestia samych smażalni. Przy olbrzymim natłoku klientów, chęci szybkiego i łatwego zarobku, często zdarzają się nieuczciwi sprzedawcy. Nie spełnianie norm higienicznych, podawanie nieświeżych produktów, wielokrotnie smażenie na tym samym oleju to plaga. Jak się bronić?

 

Przede wszystkim zaufajmy naszym zmysłom. Pobieżna ocena lokalu, sam rzut oka na to, czy stoliki oraz podłoga są czyste, mogą nam powiedzieć, czy jesteśmy w miejscu godnym zaufania, czy nie. Warto też zdać się na węch - jeśli z kuchni dochodzą zapachy bardziej przypominające warsztat samochodowy, niż miejsce gdzie przyrządza się posiłek, kierujmy się w stronę drzwi.

 

Dobrze jeśli kuchnia jest na widoku. Jeśli tak nie jest, mamy prawo poprosić o pokazanie nam kawałka ryby przed przygotowaniem, najlepiej podczas prośby o uprzednie zważenie. Dobrym pomysłem jest także zrezygnowania z panierki, czy ciasta - sprzedawcy często w ten sposób maskują nieświeżość mięsa.

 

Warto też porozmawiać z obsługą, zaprzyjaźnić się z właścicielem, zwłaszcza jeśli wiemy, że często będziemy odwiedzać daną restaurację. Warto także zdać się na miejscowych, podpytać osoby, od których wynajmujemy stancję, gdzie zaopatrują się w ryby - oni najlepiej wiedzą dokąd warto pójść.

 

Niemal 350 przepisów na rybę. Kliknij!

BR

Polecane przepisy

Zobacz więcej

Komentarze do artykułu (1)

Dodaj komentarz

Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe

zdjecie uzytkownika

srk76 17 sierpnia 2013 Chciałoby się za klasykiem powiedzieć: "Ten pan już nikogo nie otruje!". Jednak znając życie gdy sprawa ucichnie w kolejnym sezonie to co nagrała reporterka TVN w jednej z nadmorskich szybkich restauracji powtórzy się. Z resztą znając życie i zdolności naszych rodaków do zatruwania życia innym w imię nabicia kiesy podobne praktyki można odnaleźć w innych miejscach tego typu w całej Polsce.

Uwaga Trujące jedzenie - http://familijny.blox.pl/2012/07/UWAGA-Trujace-jedzenie.html

17 Kto głosował? | Odpowiedz

Ostatnio komentowane przepisy

Rozwiń Zwiń