Do góry

Newsy

Polskie kurczaki nie znają smaku antybiotyków?

Kolejna afera mięsna! Czy mamy się czego obawiać?

Antybiotyki dodawano do pasz dla zwierząt hodowlanych w celu zwiększenia przyswajalności związków odżywczych i stymulowania wzrostu, do roku 2006. Zostały zakazane mocą unijnej dyrektywy, która poprzedziła zakaz dodawania do pasz mączek zwierzęcych w 2004 roku. Mimo to, jak stwierdził Maciej Przyborski, wiceprezes Krajowej Rady Drobiarstwa - w Polsce pokutuje mit, że drób z wielkich hodowli szpikowany jest chemią.

 

Tymczasem Polska jest potęgą eksportową drobiu do krajów UE, gdzie obowiązują restrykcyjne normy. Co więcej, od ośmiu lat jesteśmy w Unii i przestrzegamy tych samych przepisów. Od kilku lat nabywcy coraz częściej pytają o mięso zwierząt długo hodowanych, z wolnego wybiegu i hodowli ekologicznych. Czy prawo odpowiednio chroni nasze zdrowie i faktycznie nie ma podstaw do obaw? Czy nasze kurczaki nie znają smaku antybiotyków?

 

Niestety co jakiś czas wybuchają tzw. afery mięsne. Nieuczciwi hodowcy usiłują obejść przepisy, dodając do pasz zabronione substancje. Dziennikarskie śledztwo reporterów TVN-owskiego programu Uwaga, wykazało, że niektórzy polscy hodowcy, działając w porozumieniu z lekarzami weterynarii, nadal podają zwierzętom antybiotyki, by stymulować ich szybszy wzrost. Te leki sprowadzane są z Chin - nielegalnie i bez odpowiednich testów. Hodowcy podają zwierzętom m.in. metronidazol, który dla człowieka może być rakotwórczy.

Sprzedajemy środki farmaceutyczne.
Antybiotyki też?
Też, a co by pana interesowało?
Metronidazol. Ile za kilogram? Jakbym brał całą beczkę...


Reporterka TVN przeprowadziła około 25 prowokacji dziennikarskich, oferując nielegalny zakup antybiotyków. Tylko jeden z hodowców zachował się zgodnie z prawem, czyli skierował dziennikarkę do swojego weterynarza. Doniesienia TVN-u przerażają. Warto jednak zadać sobie pytanie: o jakiej skali zjawiska mówimy, czy najnowsza afera to pojedynczy przypadek, czy wierzchołek góry lodowej?

 

Cytowany wcześniej Przyborski uważa, że afery mięsne są sztucznie rozdmuchiwane, a korzysta na tym zagraniczna konkurencja, której zależy by odebrać Polsce udziały z drobiowego rynku. Z drugiej strony reporterka TVN-u, wskazuje na istnienie mafijnego układu hodowców z weterynarzami. A jak to wygląda w liczbach?

 

Inspekcja weterynaryjna obejmuje swoim nadzorem 570 tysięcy gospodarstw utrzymujących zwierzęta, 6500 zakładów leczniczych, przeprowadzając kontrolę w 500, w których stwierdzono zwiększony obrót antybiotykami, a także 1000 sklepów zoologicznych i 127 hurtowni farmaceutycznych. W zeszłym roku przeprowadzono ponad 1.300 kontroli w hurtowniach, lecznicach dla zwierząt i sklepach zoologicznych, stwierdzając 77 przypadków nadużyć, które zostały skierowane do odpowiednich organów. To stanowi około 6%.

 

Mięso badane jest także pod kątem zawartości substancji chemicznych, czyli m.in. antybiotyków. W 2012 przebadano ponad 9300 próbek, znajdując niedozwolone substancje w 22 - a to jedynie 3% i jak zaznacza Główny Lekarz Weterynarii jest to najniższy odsetek w Europie. W 2013 planowane jest przebadanie 9341 próbek. Niewątpliwie obecna afera kurczakowa zawyży odsetek nieprawidłowości, jednak jak zwracają uwagę eksperci jest to margines. Margines, który musi być dokładnie zbadany, tak aby Polscy hodowcy nie stracili zaufania zarówno Polskich, jak i zagranicznych konsumentów.

 

Nie można tego lekceważyć, natomiast nie można też dyskredytowac polskiej żywności.

Foto: 123rf

Wideo: Uwaga TVN, TVN24


Zmutowane warzywa - szansa czy zagrożenie. Czytaj o GMO!

BR

Polecane przepisy

Zobacz więcej

Komentarze do artykułu (0)

Dodaj komentarz

Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe
Bądź pierwszy. Napisz coś miłego!

Ostatnio komentowane przepisy

Rozwiń Zwiń