Do góry

Zupy Przepis na:

Zupa pistacjowa

Zupa pistacjowa

Autor: Robertol1

Przepisów i artykułów: 6 Ocena: 13

Dodano: 28.03.2018

Odsłon: 110

Zupa pochodzenia irańskiego, znana na Bliskim i Środowym Wschodzie.

Składniki

  • Orzechy pistacjowe surowe NIESOLONE 200 g
  • Bulion warzywny 1 l
  • Szalotki 4 szt
  • Masło klarowane 1 łyżka
  • Pomarańcza 1 sztuka
  • Cytryna 1 sztuka
  • Imbir świeży mały kawałek
  • Szafran szczypta (1/4 - 1/2 łyżeczki)
  • Por - 1 szt.
  • Kumin (kmin rzymski) całe ziarna - 1-2 łyżeczki
  • Śmietanka 36% - 1 szklanka
  • Zielony pieprz, całe ziarna - wedle uznania, do smaku
  • Sól - wedle uznania, do smaku
  • Ziarna: białej gorczycy, kolendry, kardamonu szczypta każdego opcjonalnie
3-4 os. > 60 min łatwe przystępne

Przygotowanie

  1. Produkty wydałem "na kuchnię". Rozgrzałem piekarnik do temperatury 180 stopni.

  2. Szafran zalałem odrobiną wrzątku i odstawiłem pod przykryciem na ok. pół godziny.

  3. Orzechy pistacjowe obrałem ze skorupek i zblanszowalem w gorącej wodzie przez ok. minutę. Dzięki temu łatwiej było ściągać z nich skórki, oczywiście po odlaniu wody. Skórki (podobnie jak w przypadku migdałów) ściąga się, gdy pistacje są gorące, łatwiej schodzą. Chodzi o to, aby pozostało jak najmniej skórki na orzechach. Wtedy produkt finalny będzie miał kolor pistacjowy a nie brunatno-zielonkawy. Przy okazji widać jak kiepskiej jakości są pistacje sprzedawane w sieciach. Dominują orzechy o kolorach brązowych, brunatnych, żółtych lub co najwyżej zgniło zielonych. Warto więc, gwoli efektu, pokusić się o zakup orzechów (choćby w internecie) trochę droższych, ale reprezentujących lepszą jakość.

  4. Gdy piekarnik rozgrzał się należycie, na blachę rozsypałem pistacje i trzymałem w piekarniku ok. 10 minut. Dostatecznie długo aby wyschły i zaczęły wydzielać przyjemny aromat, bez przekraczania subtelnej granicy, gdy czujemy swąd zbyt przyprażonego orzechu. Nie wolno dopuścić do tego aby orzechy zaczęły się prażyć!

  5. W tzw. międzyczasie przygotowałem inne produkty. Imbir starłem na tarce (można też drobno posiekać), szalotki obrałem z łupinek i też posiekałem drobno. Także por (po odcięciu zielonych liści) posiekałem drobno i dodatkowo sparzyłem wrzątkiem aby stracił piekący smak. W moździerzu rozbiłem na drobno kumin. Jeśli ktoś chce bardziej "orientalizować" potrawę może jeszcze robić to samo z odrobiną kardamonu, białej gorczycy, kolendry ziarnistej. Kwestia gustu. Na sam koniec wyjąłem blachę z orzechami. Garstkę orzechów (1/3 filiżanki) ich wrzuciłem do moździerza i rozbiłem tak aby powstał pistacjowy grysik.

  6. Rozgrzałem masło klarowane w rondlu, dodałem rozdrobnione: szalotki, por, imbir, kumin, odrobinę soli i świeżo zmielonego pieprzu. Następnie smażyłem to wszystko na wolnym ogniu do momentu, gdy kawałki szalotki zrobiły się miękkie. Dodałem połowę naparu szafranowego. Ważne jest mieszanie przez cały czas tak aby żaden z komponentów nie przypalił się, nie skarmelizował lub nabrał goryczy albo spalenizny. Polecam zastosowanie masła klarowanego. Nie dość, że nadaje potrawie charakterystyczny aromat i smak, to jeszcze nie brązowieje w trakcie rozgrzewania, co pozwala uzyskać właściwą kolorystykę.

  7. Zalałem bulionem (mam zawsze w lodówce litr bulionu warzywnego robionego na marchwi, porze, selerze, pietruszce i tymianku; jeśli ktoś ma takie życzenie i lubi, można użyć bulionu z kurczaka, w żadnym wypadku nie wołowego, indyczego lub kaczego - są zbyt wyraziste) i połowę naparu z szafranu. Gotowałem na wolnym ogniu pod przykryciem przez ok. kwadrans.

  8. Całe orzechy pistacjowe i połowę zupy wrzuciłem do blendera. Blendowałem przez parę minut. Jeśli ktoś lubi zupy-krem to powinien miksować całość zupy i robić to dłużej. Uzyska wtedy gładką masę. Ja zdecydowanie bardziej lubię zupy niż krem. Można oczywiście posłużyć się także ręcznym blenderem. Zmiksowaną masę wlałem z powrotem do zupy, dodałem 1 łyżkę soku z cytryny i ok. 100 ml soku z pomarańczy (dobrze jest sprawdzić jaki smak ma pomarańcza, tak aby nie było zbyt kwaskowato). Gotowałem wszystko na wolnym ogniu jeszcze chwilkę, mieszając, tak aby konsystencja wyrównała się. Doprawiłem do smaku solą, ale bez przesady.

  9. Zupa najlepiej smakuje na drugi dzień, gdy wszystkie jej komponenty "przegryzą się" w lodówce. Przed podaniem podgrzałem ją i rozlałem do talerzy (dobrze jeśli są wcześniej podgrzane). Ubiłem śmietankę i bitą śmietanę dodałem do zupy. Jeśli ktoś lubi lub musi liczyć kalorie, to może zamiast bitej śmietany użyć gęstego jogurtu naturalnego typu bałkańskiego. Skropiłem "kleksa" pozostałością naparu szafranowego, posypałem grysikiem pistacjowym. Całość udekorowałem pestkami granatu. Można też położyć listek lub gałązkę świeżej kolendry. Tej akurat nie miałem pod ręką. Uwaga: potrawa jest bardzo sycąca (w końcu jest z orzechów), więc radzę podawać małe porcje (zawsze można dolać). Smacznego.

Twoje notatki do przepisu

Komentarze do przepisu (3)

Ostatnio komentowane przepisy

Rozwiń Zwiń