Kochasz gotować?
Zarabiaj ze Smakerem na dodawaniu przepisów!
Powoli pojawiają się świeże kwiaty czarnego bzu, ja tymczasem zużywam zeszłoroczne zapasy zrobione na zimę. Zostało tego trochę. Ostatnio rekordy popularności w naszym domu bije musująca lemoniada bzowa. Przez zimę przetrwał nie tylko zamknięty w słojach herbinessowy cordial. W plastikowych butelkach po wodzie mineralnej przechowałam również uśpione grzyby odpowiedzialne za dziką fermentację bzowych lemoniad. O przygotowaniu takiej lemoniady pisałam rok temu.
Przepis na domowego, smaczne fast fooda który zasmakuje i pokocha kazdy mały...
Odsłon: 726
Przepis dnia
Bardzo lubię chleby na zakwasie, ale jednak najczęściej piekę prosty chleb z...
Odsłon: 3090
Przepis dnia
Sernik nie wymaga wiele pracy ani odpalania piekarnika.
Odsłon: 11546
Pyszne,szybkie, niesamowicie proste w przygotowaniu danie obiadowe. Makaron z...
Odsłon: 2771
Przepis dnia
Witam serdecznie :-) Dzisiaj polecam pyszne gołąbki w stylu bałkańskim z pysz...
Odsłon: 27875
Przepis na domowego, smaczne fast fooda który zasmakuje i pokocha kazdy mały...
Odsłon: 726
Przepis dnia
Bardzo lubię chleby na zakwasie, ale jednak najczęściej piekę prosty chleb z...
Odsłon: 3090
Przepis dnia
Sernik nie wymaga wiele pracy ani odpalania piekarnika.
Odsłon: 11546
Pyszne,szybkie, niesamowicie proste w przygotowaniu danie obiadowe. Makaron z...
Odsłon: 2771
Przepis dnia
Witam serdecznie :-) Dzisiaj polecam pyszne gołąbki w stylu bałkańskim z pysz...
Odsłon: 27875
Składniki
W ramach eksperymentu wszystkie wymienione składniki umieściłam w wielkim garnku, który nakryłam tetrą i zabezpieczyłam gumką. Zaglądałam pod ściereczkę dwa razy dziennie. Pachniało kwiatami czarnego bzu, choć tegoroczne jeszcze nie zaczęły kwitnąć.
Na początku nic się nie działo, ale nie traciłam nadziei. Od czasu do czasu przemieszałam. Po trzech dniach na powierzchni mieszaniny zaczęło pojawiać się COŚ. Najpierw niewyraźne, następnego dnia przybrało postać delikatnej pianki. Hurra, udało mi się wzbudzić dziką fermentację!!!
Wówczas zdecydowałam się rozlać fermentujący płyn do plastikowych butelek po wodzie mineralnej. Tak, wiem – ble i fuj, ale mam już dość sprzątania kuchni po kolejnych wybuchach.
Po dwóch dniach w butelkach, odgazowywanych od czasu do czasu, lemoniada gotowa jest do picia.
Żyjątka fermentacyjne przetrwały zimę zamknięte w butelkach, a teraz ożywają, by robić dla nas lemoniadę. I dostarczać probiotyków! Czy dzika fermentacja nie jest fascynująca?
Po wszelkie szczegóły dotyczące powstawania musującej lemoniady zapraszam na blog. To nie jest zwyczajny przepis, to opis pewnej procedury, którą trudno opisać w prostych słowach.