Kochasz gotować?
Zarabiaj ze Smakerem na dodawaniu przepisów!
Zamarzyłem pewnego popołudnia w pracy o drobiu przyrządzonym po azjatycku. Nie jest to do końca azjatycki przepis, a raczej "Azja w polskiej kuchni" ;) Niektórzy mogą uznać to za profanację azjatyckiej kuchni, ale ja się nie upieram, że to indyk po azjatycku. Nazwijmy to patriotycznym indykiem na zesłaniu do Xiangyang.
Polecam. Pasuje na Święta Wielkanocne.
Odsłon: 27
Babka zawsze pięknie wygląda na stole. Ze zrobieniem babki maślanej każdy so...
Odsłon: 17369
Polecam. Pasuje na Święta Wielkanocne.
Odsłon: 27
Babka zawsze pięknie wygląda na stole. Ze zrobieniem babki maślanej każdy so...
Odsłon: 17369
Składniki
Mięso dokładnie umyłem, oczyściłem z włókien i pokroiłem w średnią kostkę. Do indyka dodałem tarty imbir, pokrojoną w drobną kostkę papryczkę, oraz czosnek, a także sól i pieprz. Całość została przeze mnie dokładnie wymieszana z oliwą i odstawiona na 20 minut do lodówki. W międzyczasie umyłem sobie warzywa i grzyby. Marchew pokroiłem w podłóżne słupki, białą i jasnozieloną część pora w cienkie krążki, a obrane i oczyszczone pieczarki w talarki.
Indyka wrzuciłem do rozgrzanego woka i przesmażyłem w dość wysokiej temperaturze cały czas mieszając - chodzi o nie doprowadzenie do puszczenia przez mięso wody. Po obsmażeniu mięsa do całości dodałem marchewkę, pieczarki, pora, a całość mieszając smażyłem przez 10 minut.
Po tym czasie dodałem mrożony groszek zielony, który puścił trochę wody. Po jej odparowaniu w około 3 minuty dodałem do całości posiekane orzechy ziemne, oraz sosy sojowy, rybny oraz chilli. Po wymieszaniu wycinąłem na całość sok z połowy limonki i doprawiłem solą.
Niezależnie w tym samym czasie gotowałem przez 6 minut makaron vermicelli, po czym po jego odcedzeniu i przelaniu zimną wodą - wrzuciłem go do woka z indykiem i warzywami. Trzeba pamiętać aby dokładnie go wymieszać i jeszcze przez jakiś czas razem przesmażyć - w przeciwnym razie makaron będzie mdły, a chodzi o to, by przeszedł smakiem całości.
Teraz wiem, że najlepszy podać na świeżo, od razu po przyrządzeniu, ponieważ za pierwszym razem był przepyszny, ale na następny dzień po odgrzaniu w mikrofali w pracy - nie był już świeży, a mięso suche i choć smak pozostał, nie był to ten sam efekt co poprzedniego dnia, tuż po ugotowaniu. Byłem zbyt zmęczony i głodny na ozdabianie talerza, więc po prostu nałożyłem sobie solidną porcję, szybko robiłem zdjęcie i z wielką przyjemnością zjadłem.