Spis treści
Sezon na bób w polskich kuchniach trwa krótko – od końca czerwca do połowy sierpnia – dlatego szkoda trafić na produkt wątpliwej jakości. Problem w tym, że bardzo szybko traci swoją świeżość po zerwaniu, a strąki potrafią mylić wyglądem. Wystarczy jednak kilka prostych obserwacji, żeby już przy straganie odróżnić zdobycz od porażki i nie żałować zakupów po powrocie do domu.
Jak wygląda stary i mączysty bób, którego lepiej unikać?
Najpierw nauczmy się rozpoznawać wroga numer jeden. Jak wygląda stary i mączysty bób, którego lepiej unikać, gdy stoisz nad pełną skrzynką na targu? Pierwsza wskazówka to kolor strąka.
Świeży, młody strąk jest soczyście zielony, pełen życia, z lekkim połyskiem i delikatnym meszkiem na powierzchni. Stary robi się matowy, traci nasycenie, miejscami żółknie albo brązowieje przy końcówkach. To pierwszy sygnał, że coś jest nie tak.
Druga rzecz to faktura. Naciśnij delikatnie strąk między palcami – młody powinien być sprężysty i lekko twardy, ale ustępować pod opuszkami. Stary jest sztywny niczym deska, czasem pomarszczony lub wiotki, jakby uszło z niego powietrze. Oba znaki świadczą o tym, że nasiona w środku zdążyły wyschnąć i stwardnieć.
Najpewniejszy test? Otwórz jeden strąk i obejrzyj ziarno. Świeże ma jasnozieloną, gładką skórkę, a po przekrojeniu wnętrze jest jędrne i lekko wilgotne. Stare bywa białawe, z grubą łupiną oraz suchym, mącznym środkiem. Jeśli sprzedawca pozwala obejrzeć zawartość, korzystaj z tej możliwości bez wahania.
Sprawdź także:Ma niewiele kalorii i niski indeks glikemiczny. Kalarepa na ciepło – 5 pomysłów na dania
Dlaczego świeży bób w woreczku foliowym ma czasami biały nalot i śmierdzi?
Zdarzyło ci się to przynajmniej raz w życiu. Kupiłeś bób, wróciłeś do domu, otworzyłeś torebkę, a stamtąd uderzył nieprzyjemny zapach kiszonki. Dlaczego świeży bób w woreczku foliowym ma czasami biały nalot i śmierdzi, choć rano wyglądał na okaz zdrowia?
Winowajcą jest folia. Bób to roślina strączkowa, która po zerwaniu wciąż oddycha – wydziela parę wodną, dwutlenek węgla i ciepło. Szczelne opakowanie zatrzymuje całą tę wilgoć w środku, tworząc coś w rodzaju tropikalnej sauny. W takich warunkach nasiona zaczynają się dusić, a na powierzchni strąków szybko pojawia się biały, kożuchowaty nalot.
Sam nalot to często niegroźna pleśń powierzchniowa albo skropliny powstałe z pary, ale zapach jest sygnałem ostrzegawczym. Fermentujący bób traci cenne właściwości i nie nadaje się do gotowania – nawet po umyciu zostanie nieprzyjemna nuta.
Co zrobić, żeby tego uniknąć? Po przyjściu do domu od razu przerzuć strąki z foliówki do papierowej torby, bawełnianego woreczka albo otwartej miski. Pozwól bobowi oddychać. W lodówce przetrzyma tak dwa, trzy dni – dłużej szkoda trzymać. Lepiej go od razu ugotować i schłodzić bez strąka.
Jak wybrać najsłodszy, młody bób na targu?
Czas na praktykę. Jak wybrać najsłodszy, młody bób na targu, gdy przed tobą piętrzy się skrzynka pełna strąków wyglądających niemal identycznie? Liczy się sezon, rozmiar i jeden konkretny element.
Zacznij od kalendarza. Najsłodszy bób pojawia się na samym początku sezonu, w ostatnich dniach czerwca i pierwszym tygodniu lipca. Te wczesne zbiory są drobniejsze, mają cieńszą skórkę i smakują niemal jak orzechy. Pod koniec lipca strąki robią się większe, ale jednocześnie twardsze i mniej słodkie.
Wybieraj strąki średniej wielkości, sprężyste, o intensywnie zielonej barwie i lekkim połysku. Unikaj olbrzymów z wyraźnie wybrzuszonymi ziarnami – to znak, że nasiona zdążyły urosnąć i straciły młodzieńczą słodycz. Drobne, pełne, ale jeszcze nie napęczniałe to egzemplarze idealne.
Sprawdzona sztuczka? Wybierz losowo dwa, trzy strąki i potrząśnij nimi obok ucha. Świeży bób siedzi w środku na tyle ciasno, że nie słychać żadnego ruchu. Stary grzechocze, bo nasiona odeszły od ścianek. Brzmi banalnie, ale naprawdę działa.
Źródła: smaker.pl, kukbuk.pl
Opracowała: Redakcja Smaker
Zobacz także:
Zawijasz, kroisz i podajesz. Lekkie roladki na letnie imprezy
W twarożku to standard. Mało kto wie, że oczyszcza jelita jak odkurzacz i podnosi odporność
Jak zrobić idealnie chrupiące placki ziemniaczane? Prosty trik, o którym wielu zapomina