Do góry

Newsy

Jedzenie na jesienny smutek

Każdy z nas ma pewne smaki i potrawy, które przywołują dobre wspomnienia. Czasem to pierogi z jagodami, które jadło się po godzinach spędzonych w lesie. Czasem rosół z ogromnymi okami i domowym makaronem. Psycholodzy nazywają takie jedzenie „comfort food” i usiłują sprawdzić, jak ono na nas działa.

"Muszę to zjeść, żeby poprawić sobie nastrój". Czy rzeczywiście? Fot. 123RF.COM/PICSEL


W wolnym tłumaczeniu comfort food to jedzenie pocieszające, podnoszące na duchu. Zwykle, niezależnie od kraju, dania tego typu są proste, dość kaloryczne - zawierające sporo cukrów i tłuszczów. Najczęściej są też dość tanie do przygotowania.

Znamy to przyjemne uczucie, kiedy nagle wśród smaków wyławiamy nutkę wspomnień. Pewnie każdemu też zdarzyło się zjeść czekoladę, żeby „poprawić sobie humor”. Czy jedzenie może być jednak sposobem na przygnębienie?


Punkty wspólne

Oczywiście, każdy ma swoje indywidualnie zapamiętane „kojące potrawy”. Jednak okazuje się, że dla wielu osób z jednego kraju te smaki się pokrywają. W Polsce potrawami na chandrę są często:

- rosół (zobacz domowe przepisy >>),
- pierogi (zobacz domowe przepisy >>),
- budyń waniliowy,
- kakao z chałką,
- sernik (zobacz domowe przepisy >>),
- szarlotka (zobacz domowe przepisy >>),
- makowiec (zobacz domowe przepisy >>),
- bigos (zobacz domowe przepisy >>).


Domowy rosołek. Kliknij!

Domowy rosołek. Kliknij!


W Ameryce natomiast wspomina się mac&cheese, czyli makaron (tradycyjnie wykorzystuje się kolanka) z żółtym serem i sosem beszamelowym lub sosem z mleka i jajek.


Przepis na mac & cheese. Kliknij!

Przepis na mac & cheese. Kliknij!


Popularnym jedzeniem na pochmurne, jesienne wieczory jest także rosół. Poprawiającym nastrój dodatkiem jest puree ziemniaczane, a deserem - szarlotka.


We Francji z kolei wspomina się m.in. zupę cebulową i ratatouille, jak zresztą wiemy z pewnego filmu animowanego...



Brytyjskie comfort food to różnego rodzaju puddingi (tutaj znajdziesz na nie przepisy). Posiłkiem pocieszającym, który w odróżnieniu od pozostałych najczęściej zamawia się w niepozornej budce i zjada na stojąco, jest fish&chips. To nie rosół, który, aby smakować, musi być ugotowany w domu. Panierowana ryba z frytkami, smażona na głębokim tłuszczu to tradycyjna potrawa, której początki sięgają XIX wieku.

Chyba wszędzie za comfort food można uznać czekoladę czy lody. Przypomnijmy sobie te wszystkie sceny, kiedy po zerwaniu z miłością swego życia, główna bohaterka zajada się przed telewizorem lodami z ogromnego kubełka.


Jak to działa?

Zwolennicy comfort food twierdzą, że kojarzenie jedzenia z dobrymi wspomnieniami poprawia nastrój. Tłumaczą to niekiedy składnikami obecnymi w często wspominanych potrawach - np. tryptofanem, aminokwasem biorącym udział w syntezie „hormonu szczęścia”, czyli serotoniny. Tryptofan to składnik mleka, serów, ryb, bananów. Do jego działania niezbędne są węglowodany.

Czy jednak chodzi o konkretne składniki jedzenia (nie wszystkie comfort food są przecież dobrymi źródłami węglowodanów i tryptofanu) czy skojarzenie jedzenia z dobrymi wspomnieniami?


Jak kolor łyżeczki może wpłynąć na smak? Kliknij!

Jak kolor łyżeczki może wpłynąć na smak? Kliknij!


Od rosołu czujemy się mniej samotni

Z badań przeprowadzonych w 2011 i opublikowanych w „Psychological science” wynika, że rosół zmniejsza uczucie osamotnienia.

Członkowie eksperymentu (nie byli to ludzie samotni) mieli przez kilka minut pisać o tym, jak walczą z kimś sobie bliskim - miało to wywołać u nich uczucie osamotnienia. Później część z nich miała napisać o tym, jak je posiłek uznawany przez siebie za comfort food, a część o jedzeniu jakiejś nowej potrawy. Ci, którzy pisali o comfort food, najczęściej opisywali jedzenie w większym gronie, z najbliższymi. Poczucie osamotnienia znikało.

W innym eksperymencie, podano badanym do zjedzenia rosół. Ci uczestnicy badania, którzy uważali rosół za potrawę poprawiającą nastrój, zaczynali myśleć o swoich bliskich.


Równie dobrze możemy zjeść cokolwiek albo... nic

Traci Mann, profesor psychologii z University of Minnesota, odkryła, że poprawa nastroju jest taka sama po zjedzeniu comfort food, innej potrawy, jak i nie zjedzeniu niczego. Wyniki opublikowano w tym roku w „Health Psychology”.

W badaniu uczestniczyło 100 studentów. Po obejrzeniu smutnych filmów część badanych otrzymała typowe comfort food, a część dania smaczne, ale nieuznawane przez nich za poprawiające nastrój. W drugiej turze badania część ochotników otrzymała comfort food, a część nie jadła niczego. We wszystkich przypadkach poziom przygnębienia znacznie się zmniejszył - ale na podobnym poziomie.

Naukowcy zastrzegają, że przebadali dopiero jeden „rodzaj” smutku - taki wywołany smutnymi filmami. Nie byli w stanie przebadać pocieszającego jedzenia w jego „naturalnym środowisku”, w pochmurny dzień, kiedy nikogo nie ma w domu, a nas ogarnia nas smutek i potrzebujemy ciepłego kocyka, gorącego kakao i małego co nieco - na przykład szarlotki smakującej jak ta pieczona przez mamę.

Wyniki badań nie oznaczają że mamy zrezygnować z comfort food. Jeśli jednak z jakiegoś powodu jest nam smutno, niekoniecznie to jedzenie będzie najlepszym rozwiązaniem.

Jakie są Wasze ulubione potrawy "przeciwsmutkowe"? :)


Powiedz mi, co jesz, a powiem ci, kim jesteś. Kliknij!

Powiedz mi, co jesz, a powiem ci, kim jesteś. Kliknij!

Anna Wiśniewska/Smaker.pl

Źródła:
H. S. Wagner, B. Ahlstrom, J. P. Redden, Z. Vickers, T.Mann„The Myth of Comfort Food” [w:] „Health Psychology” 2014.
J. D. Troisi, S. Gabriel „Chicken Soup Really Is Good for the Soul. “Comfort Food” Fulfills the Need to Belong" [w:] „Psychological Science” 2011.

Polecane przepisy

Zobacz więcej

Komentarze do artykułu (0)

Dodaj komentarz

Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe
Bądź pierwszy. Napisz coś miłego!

Ostatnio komentowane przepisy

Rozwiń Zwiń