Sezon na cukinię

My już wiemy jakie tradycje kulinarne panują w Małopolsce, województwie łódzkim, na Śląsku, w Wielkopolsce, czy w Łowiczu. Zobaczcie, o jakich potrawach wspomnieli laureaci.

Rozstrzygnięcie konkursu: Najlepsze tradycje kulinarne Twojego regionu

Bardzo dziękujemy za to, że podzieliliście się z nami kulinarnymi tradycjami z Waszych regionów. Nie spodziewaliśmy się, tak wielu przepisów i anegdotek.  Spośród wszystkich nadesłanych zgłoszeń musieliśmy wybrać, te do autorów których powędrują książki.

Miło nam przedstawić laureatów konkursu.

Pani Karina W.

"Przedbórz to małe miasto w województwie łódzkim położone na malowniczej Wyżynie Przedborskiej nad rzeką Pilicą. Do II wojny światowej, podobnie jak w wielu innych miastach w centrum i na wschodzie kraju, zdecydowaną większość jego mieszkańców stanowili Żydzi. Przez wiele lat dwa narody - Polacy i Żydzi, których dzieliła religia i ciągła rywalizacja ekonomiczna, wspólnie żyli obok siebie a ich kultura i zwyczaje przenikały się.

Zauważalne jest to szczególnie w przygotowywaniu najpopularniejszej i tradycyjnej potrawy na tym terenie - kugla, przygotowywanego z okazji różnych świąt, uroczystości a w niektórych domach celebrując cotygodniowo niedzielę spędzoną w rodzinnym gronie. W kuchni żydowskiej nazywana jest kuglem, na Kurpiach zwana jest rejbakiem, natomiast mieszkańcy pozostałej części Polski znają jej odmiany pod nazwą babka ziemniaczana. W Przedborzu nazywa się ją kugel lub kugiel przedborski.

Robi się go najczęściej w sobotę z tartych kartofli, kawałków tłustego mięsa wieprzowego (Żydzi zastępują je kawałkami gęsiny), jaj, utartej bułki, przypieczonej cebuli, pieprzu i soli. To wszystko wymieszane wlewa się do garnka, nakrywa, umieszcza w piecu chlebowym bądź piecyku kuchennym i zapieka w około 200 stopniach. Wierzch potrawy jest mocno spieczony i chrupiący, dlatego kugiel można kroić i podawać w plastrach. W niedzielę rano zostaje lekko podgrzewany i znakomicie nadaje sie na śniadanie, na obiad i na kolację."

Zobacz zwycięski przepis Pana Pawła D. Kliknij!

Pan Pnaweł D.

"Wydawać by się mogło, że zalewajka to zwykła zupa, która nie przyciągnie uwagi wielu osób. Okazuje się jednak, że w Radomsku oraz okolicach potrawa ta cieszy się niesamowitym powodzeniem. Od kilku lat organizowany jest nawet Festiwal Zalewajki, podczas którego wyłaniana jest restauracja oferująca tę potrawę w najlepszym wykonaniu.

Każdy gotujący mieszkaniec Radomska oraz okolic ma swój zalewajkowy przepis, który jednak opiera się o pewne niezmienne składniki. Również ja przygotowuję zalewajkę według mojego sposobu.

Zalewajkę planuję z dużym wyprzedzeniem. Te kilka dni, które daję sobie na tradycyjne przygotowanie zupy, sprawiają, że później smakuje ona wyśmienicie - w końcowym etapie cieknie mi ślinka na samą myśl, co będę jadł.

Najpierw do niewielkiego naczynia wsypuję żytnią mąkę na żurek. Zalewam ją ciepłą wodą oraz dodaję odrobinę skórek od chleba. Ilość wspomnianej mąki zależy od tego, ile potrzebujemy zupy. Dla czteroosobowej rodziny proponuję cztery garście mąki. Połączona mąka, woda oraz skórki powinny czekać w naczyniu co najmniej dwa dni. W tym czasie należy odlewać z naczynia powstałą wodę, tak aby na końcu został sam żur. Oczywiście w międzyczasie należy uzupełniać ilość wody, mąki oraz skórek.

Następnym etapem jest przygotowanie wsadu do zupy. Ja dodaję garść grzybów, które znajduję w podradomszczańskim lesie. Ilość grzybów zależy od tego, kto co lubi. Nie można jednak z nimi przesadzać, bo wyjdzie nam... grzybowa!

W mojej zalewajce znajdują się ponadto ziemniaki, trochę cebuli, czosnku oraz przyprawy. Gdy mieszkanka grzybów, ziemniaków, cebuli, czosnku oraz przypraw się zagotuje (sprawdzamy po miękkości ziemniaków), dodajemy żur i doprowadzamy do wrzenia, ewentualnie uzupełniając wyparowującą wodę.

Radomszczańska zalewajka świetnie smakuje ze skwarkami, które wcześniej przygotujemy na patelni. Można też dodać śmietanę.

Warto dodać, że zalewajkę można przygotować znacznie szybciej, kupując gotowy żur. A produkt ten znajdziemy w sprzedaży w wielu radomszczańskich piekarniach czy sklepach spożywczych.

Moja babcia zalewajkę robiła na wodzie prosto ze studni. Ja już nie mam takiej możliwości, a muszę przyznać, że, niestety, smak tamtej, jedzonej w dzieciństwie był nieco inny!"

Zobacz co jada się w regionie Pana Piotra B. Kliknij!

U Pana Piotr B. jada się "fuzlapy"

"Wielkopolska nie tylko pyrami z gzikiem stoi. Mamy też w regionie pewną smaczną wariację kapuśniaka czy kwaśnicy jak kto woli. Jej nazwa wzięła się od długich, zwisających z łyżki podczas jedzenia liści kapusty, które parzyły łakomczucha. To słynna parzybroda nazywana niekiedy lokalnie fuzlapami. Oparta o niezbędne w regionie kartofle i kapustę włoską, wzbogacona suszonymi grzybami i okraszona pyszną zasmażką i uzupełniona razowym chlebem, była częstym gościem na stołach. Dzieciom zaraz poprawiał humor widok dorosłych męczących się się z zupą pełną niewygodnych kapuścianych liści. Nareszcie nie tylko małe urwisy mają całą brudną buzię!"

Zobacz zwycięski przepis Pani Anuli W. Kliknij!

Pani Anula W.

"W Wielkopolsce mamy sporo dań, co żołądek ucieszą, lecz jest jedno, którym tylko raz do roku ludzie grzeszą, objadając się nadmiernie pysznym ciastem rogalowym
- bo dla rogali marcińskich tu, u nas, traci się głowy i umiar w ich pożeraniu, co skutkuje kilogramem lub dwoma w wadze nadwyżki. Lecz i tak są uwielbiane! ;)

* * *

ROGALE MAMIŃSKIE ;)
czyli udomowiony rogal marciński dla tych, którzy nie znaleźli białego maku na czas ;)
Składniki:

1 kostka tłuszczu
1/2 kg mąki tortowej
5 dag drożdży
2 jaja
1/2 szklanki ciepłego mleka
3 czubate łyżki cukru
1 puszka maku (80 dag)
1 jajko
1 łyżka tłuszczu (oddzielnie)
3 łyżki cukru
bakalie (rodzynki, skórka pomarańczowa kandyzowana) aromat migdałowy
1/2 kg cukru pudru
3 łyżki mleka
płatki migdałowe do posypania
1 jajko do smarowania rogalików przed pieczeniem

Jak zrobić?

Ciasto na najlepsze rogale pod słońcem, czyli poznańskie rogale świętego Marcina w wersji i wykonaniu mojej Mamy! :) Tłuszcz rozpuścić i lekko wystudzić. Jaja i cukier rozetrzeć i zrobić zaczyn z drożdżami (mąka + cukier + drożdże + letnie mleko - wymieszać i zostawić, aż wyrośnie, czyli wygaruje). Mąkę, jaja i letni roztopiony tłuszcz wymieszać.
Dodać zaczyn, wyrobić ciasto. Całość wrzucić do zimnej wody lub odstawić w zimne miejsce na godzinę. W tym czasie mak połączyć z jajkiem, łyżką tłuszczu, cukrem, bakaliami i aromatem migdałowym. Ciasto rozwałkować, wycinać kwadraty, na każdy nakładać nadzienie. Formować rogale.
Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, smarować roztrzepanym jajkiem. Piec przez około 20 minut w temperaturze 180 stopni Celsjusza.

Smacznego! :)"

Zobacz jakie tradycyjne łakocie jada się u Pani Darii. Kliknij!

Tradycje kulinarne  Pani Darii

"Pochodzę z Podkarpacia. Tutaj tradycja ma ogromne znaczenie, szczególnie w kuchni. W mojej rodzinie wszystkie przepisy przekazywane są z pokolenia na pokolenie, od matki do córki. Jedną z najbardziej tradycyjnych potraw, jakie pamiętam od dzieciństwa to przygotowywany przez babcię z przepisu pochodzącego od "babci jej babci" chrust, czyli inaczej faworki. Zawsze przyrządzamy je rodzinnie, pojawiają się u nas kilkanaście razy w roku. Ciasto zawsze jest delikatne, a zawijanie ich to największa frajda dla dzieciaków!"

Zobacz zwycięski przepis Pani Anety B. Kliknij!

Przepis Pani Anety B.

"Żelazne kluski. Tradycyjna potrawa prosto z Wielkopolski, którą w młodości przyrządzałam razem z babcią. Można je jeść z podsmażaną cebulką lub z kapustą, a smakują jeszcze lepiej niż kopytka!
Składniki:
-kluski:
1 kg ziemniaków
8 łyżek mąki pszennej
łyżka mąki ziemniaczanej
jedno jajo
sól

-okrasa:
20 dkg wędzonego boczku
10 dkg kiełbasy
cebula

Na rozgrzaną patelnię kładziemy wszystkie składniki na okrasę. W razie potrzeby dodajemy trochę oleju i smażymy, aż cebula się zarumieni.

W tym czasie ziemniaki ścieramy na drobnej tarce. Należy je odcisnąć najlepiej na gazie (opatrunkowej). Pozostałą po tym ciecz odstawić na kilka minut aż do ustania skrobi. Następnie zlać wodę z wierzchu, skrobię dodać do masy ziemniaczanej. Dodać mąkę i jajko, wszystko dobrze wymieszać. Nie należy jej rozrzedzać - jeśli będzie rzadka, można dosypać więcej mąki - musi być bardzo gęsta.
W garnku zagotować posoloną wodę. Za pomocą łyżki wrzucać małe kluseczki do wody w niewielkiej ilości tak, aby mogły swobodnie pływać po powierzchni. Gotować w ten sposób przez 5 minut, po czym odcedzić i wrzucić na chwilę na patelnię.
Dla lepszego smaku można posypać pokruszonym serem.
Voilà! Smacznego!"

Co przyrządza się w Łowiczu? Kliknij!

U Pani Moniki P. w Łowiczu, przyrządza się kwaszone ogórki

"W Łowiczu i jego okolicy od pokoleń w charakterystyczny sposób przyrządza się kwaszone ogórki. Często w robieniu ogórków kwaszonych gospodynie z Łowickiego, w tym z Kocierzewa Południowego, przekazują i wykorzystują od wielu pokoleń takie przepisy podkreślając, że- tak robiła to jeszcze moja prababcia. Najbardziej znaną metodą kwaszenia ogórków jest warstwowe układanie ogórków i przypraw. Obok zwyczajowego chrzanu, kopru, liści laurowych i czosnku - stanowiącą podstawową bazę przyprawową - pojawiają się m.in. liście selera, pietruszki czy marchewka. Dodaje się do nich jako przyprawę: liście wiśniowe, dębowe, liście czarnej porzeczki, winogronu lub chrzanu. Ogórki trzyma się w drewnianych beczkach, kubłach lub kamiennych naczyniach. Współcześnie dodawany liść laurowy, tylko delikatnie wpływa na smak i aromat ogórka kwaszonego, choć w łowickiej wiejskiej kuchni i spiżarni znalazł zastosowanie wiele lat wcześniej."

Zobacz zwycięski przepis Pani Pameli B. Kliknij!

Przepis Pani Pameli B.

"Mieszkam w Otwocku, pod Warszawą. Region Mazowsza jest bardzo bogaty w różne tradycje, także te kulinarne. Jedną z nich jest pieczenie sójek glinieckich. Jest to rodzaj pieroga- kulebiaka pochodzący ze wsi Glinianka w moim powiecie.
A oto przepis:
Składniki:
2 kg mąki,
4-5 łyżek oleju,
5 dag drożdży,
1 łyżeczka cukru, duża szczypta soli,
Farsz: 2 szklanki kaszy jaglanej, garść grzybów suszonych, boczek surowy i słonina, ok.25-30 dag, ok.1,2 kg kwaszonej kapusty "prosto z beczki", sól i pieprz do smaku.

Do rozkruszonych drożdży dodać cukier i rozprowadzić letnią wodą, następnie pozostawić w ciepłym miejscu "aż się poruszą". Dodać mąki, soli i oleju.. Ciasto wyrabiać długo i dokładnie, aż będzie ostawać od ręki. Kaszę jaglaną ugotować na sypko.

Grzyby przez noc moczyć w wodzie i ugotować, ostudzone pokroić w drobne w cienkie paseczki, podlać wodą, w której się moczyły i gotowały.

Kapustę opłukać, odcisnąć, posiekać, przesmażyć na pokrojonym w kostkę boczku i słoninie.

Połączyć wszystkie składniki, poddusić, doprawić do smaku solą i pieprzem. Z rozwałkowanego ciasta wykrawać krążki lub kwadraty, nakładać farszem, mocno skleić i upiec w piekarniku.
Z historii sójki:
Dawniej piekło się "sójki" w niezbyt gorącym piecu chlebowym po wyjęciu z niego gotowych bochenków. Upieczone "sójki" należało nieco przestudzić, ale jeść jeszcze ciepłe, aby nie straciły aromatu i smaku. Można je było przechowywać ok. 2 tygodni i przed zjedzeniem odświeżać, zawijając w wilgotną, lnianą ściereczkę i odparowując na płycie kuchennej, albo w "duchówce".

W zimowe świąteczne wieczory do "sójek" gotowano kompot z suszonych owoców z dodatkiem macierzanki i kwiatu lipowego, posłodzony miodem."

Jaką zupę jada podczas świąt Pani Katarzyna W.? Kliknij!

Przepis Pani Katarzyny W.

"Jako, że zbliżają się Święta, opiszę wigilijną zupę, która została przez moją pochodzącą z Kujaw babcię wymyślona w ciężkich czasach z biedy, a która okazała się tak smaczna, że dziś jest świątecznym przebojem nie tylko na naszym stole, ale weszła do repertuaru bożonarodzeniowych dań również w gronie sąsiadów i znajomych. Zupa nazywa się Kwaśnica, ale z góralską kwaśnicą, sławioną przez Golec Orkiestra ma niewiele wspólnego. Robi się ją z kwaśnego wywaru, który pozostaje po obgotowaniu kiszonej kapusty na inne dania (bigos, pierogi, kapustę z grochem albo grzybami). Tak, jak napisałam, przepis powstał w ciężkich czasach, w latach 60-tych, gdy dziadkowie borykali się z problemami finansowymi i któregoś roku nie było za co przygotować tradycyjnej Wigilii. Jedna z sąsiadek obdarowała babcię michą kiszonej kapusty, z której ta przygotowała kapustę z grochem i wówczas wpadła na pomysł wykorzystania kwasu pozostałego po obgotowaniu owej kapusty. Przygotowała wywar z warzyw (mała marchew, duża pietruszka, kawałek selera, cebula, liść laurowy, pieprz, czosnek + dzisiaj dodajemy suszone grzyby, najlepiej dużo, ale w tym pierwotnym przepisie ich nie było). Gdy warzywa zmiękły, dolała kwas z obgotowanej kapusty i zabieliła zupę śmietaną. Podała ją z ręcznie robionym makaronem krojonym w trójkąty. Okazało się, że zupa tak zasmakowała rodzinie, że o będącej dotychczas tradycją rybnej, nie chciała więcej słyszeć. I tak już od pół wieku na wigilijnym stole króluje u nas "Kwaśnica", koniecznie z ręcznie robionym trójkątnym makaronem. Zupa stała się też przebojem firmowych i towarzyskich "Wigilii", koledzy, sąsiedzi i współpracownicy pobrali przepisy i kilka rodzin zaczęło samodzielnie gotować ją na Święta lub Nowy Rok, bo ta niezbyt atrakcyjna wizualnie, ale bardzo smaczna kwaśna zupa jest fantastycznym remedium na posylwestrowego kaca :)"

Co jada się w małopolsce? Kliknij!

Wedłuh Pani Anety J. najlepszą potrawą w małopolsce są podpłomyki

"Kuchnia małopolska jest to tradycyjna kuchnia chłopska. Główną rolę odgrywały w niej produkty pochodzenia roślinnego, płody rolne, mięso zaś występowało w kuchni małopolskiej niezwykle rzadko. Bardzo ważną rolę w pożywieniu chłopskim odgrywał chleb, będący symbolem dostatku i sytości. Pamiętam, że Babcia raz w tygodniu wypiekała chleb z piecu chlebowym. Używała zazwyczaj mąki żytniej, czasem pszennej, czasem też do ciasta dodawała ugotowane ziemniaki. Ciasto wyrabiała w drewnianej misie i pozostawiała do wyrośnięcia na piecu, przykryte lnianą narzutką. Jednak dla mnie i mojego rodzeństwa najważniejsze było, by Babcia wydzieliła nam trochę ciasta na podpłomyki - cienkie placki z ciasta chlebowego. Posypywała je cukrem, makiem lub orzechami. Były pyszne, wypiekane w piecu chlebowym (dzięki temu miały niepowtarzalny, niezwykły smak i aromat), z chrupiącą skórką. Zjadaliśmy je jeszcze ciepłe, posmarowane masłem, miodem i popijaliśmy je mlekiem lub kakao.
Placki te nadal przygotowuje się według starych receptur i wypieka w tradycyjnych piecach chlebowych. Można ich spróbować podczas różnych festiwali organizowanych w Małopolsce. Zaś podpłomyki z cebulką wpisane są na listę małopolskich produktów tradycyjnych. Ale nie ma to jak słodka wersja podpłomyka Babci :)"

Zobacz zwycięski przepis Pani Agnieszki L. Kliknij!

Przepis Pani Agnieszki L.

"Chciałabym przedstawić jeden z najbardziej popularnych kulinarnych produktów tradycyjnych w moim województwie lubelskim. Jest to cebularz, jego historia wywodzi się z kuchni żydowskiej i sięga dziewiętnastego stulecia.
Składniki na ten wyjątkowy placek to:
25 kg mąki 500
10 l wody
37,5 dkg soli
60 dkg drożdży
0,5 kg cukru kryształu
75 dkg margaryny
cebula
mak
sól
olej
Przygotowanie: Z drożdży i niewielkiej ilości wody oraz mąki robimy rozczyn i odstawiamy na 3 godziny. Później dodajemy resztę składników, mąkę i wodę, mieszamy. Dzielimy na małe porcje, robimy placki. Cebulę siekamy w kostkę, mieszamy z makiem, solą i olejem. Wykładamy na placki (ilość wedle uznania) i pieczemy w temp. 220-230°C około 15 minut.
Wykonanie jest bardzo proste :) Smacznego :)"

Komentarze

Ostatnio komentowane przepisy

30 min
1
15 min
1
15 min
1