Do góry

Śniadania Przepis na:

Frittata

Frittata

Autor:

Przepisów i artykułów: 13 Ocena: 34

Dodano:

Odsłon: 541

Za każdym razem, kiedy człowiekowi na myśl przyjdzie Italia, do głowy przychodzą mu również trzy skojarzenia: but, mafia oraz Danny DeVito. Ten ostatni pomimo tego, że urodził się w Stanach Zjednoczonych, jest uosobieniem wszystkiego tego, co we Włoszech najlepsze – historii, sztuki oraz kuchni. Naturalny liść laurowy zdobiący jego skronie, przywodzący na myśl Juliusza Cezara, uśmiech Mona Lisy, oraz wzrost krzaczka bazylii, to atrybuty niedające pomylić go z jakimkolwiek człowiekiem na Ziemi. Nie można też bez komentarza pozostawić tego, co Danny nosi na stopach. Przypadek? Nie sądzę… Danny DeVito, co jest mało znanym faktem, przez dłuższy czas był Włoskim emisariuszem działającym na terytorium Francji. Podobną rolę pełnił tam Louis de Funès – francuski szkutnik ze smykałką do bednarskiego fachu i politycznym zacięciem. Przewrotny los pchnął ich pewnego dnia w drzwi pewnej restauracji, jednak z uwagi na ich zgoła odmienne gabaryty, zmieścili się oboje. Czujne ucho Louisa, z braku wolnych miejsc siedzącego przy jego stoliku, wychwyciło zamówienie współbiesiadnika: „Frittata”. Kiedy strzemiączko w uchu francuza uderzyło w kowadełko, a błona bębenkowa zinterpretowała sygnał, walnął pięścią w stół i zakrzyknął: „Omelette du Fromage!”, dodając szeptem: „Viva la revolución”. Nasz Włoski bohater nie strwożył się jednak i nie pozostał mu dłużny, stanął na krześle, dzięki czemu jego oczy spotkały się z oczami siedzącego Francuza, zbliżył swoją twarz do twarzy oponenta i przez zaciśnięte zęby powiedział spokojnie: „Frittata”. Zadziałał automat – francuski emisariusz wobec zagrożenia zareagował tak, jak nakazuje jego konstytucja: po cichu wycofał się do kąta i tam unikając ciekawskich spojrzeń dojadł swój posiłek. Zwycięstwo DeVito nie tylko przyniosło Włochom chwałę, ale też na zawsze rozstrzygnęło największy nomenklaturowy spór na kulinarnej arenie Europy… Nie chcąc narazić się Panu DeVito, niniejszym przedstawiamy nasz pomysł na omele… na frittatę!

Przygotowanie

  1. „Bez płaczy nie ma kołaczy”, „kto sieję cebulę, łzy będzie zbierał”, to tylko kilka z wielu skandynawskich porzekadeł mających swoje źródło w rytuale krojenia tego szlachetnego warzywa. Przygotowanie potrawy zaczynamy więc od tej czynności, co jakiś czas rosząc cebulę swoimi łzami w celu nadania jej niepowtarzalnego smaku i aromatu. Następnie kroimy wszystko inne. Poza serem… Ten, jak sama nazwa wskazuje, trzemy na tarce uważając na palce. Na patelni rozgrzewamy olej i smażymy na nim wszystkie poboczne ingrediencje, w międzyczasie zajmując się sercem naszej potrawy – jajkami. Jajka wbijamy do miski i nucąc radośnie intro z „Brygady RR” delikatnie rosztrzepowy… rozsprzetowy… rotzszpe… mieszamy trzepaczką aż do uzyskania jednolitej konsystencji ale tak, aby nie powstała piana. Naszą masę wlewamy na podsmażone składniki, dodajemy sól oraz pieprz i przykrywamy idealnie dopasowaną pokrywką, aby frittata ścięła się również od góry. Za pomocą pokrywki, drewnianych łopatek, magii i bosaka przekładamy frittatę na drugą stronę, dodajemy starty ser, pietruszkę i szczypiorek. Kiedy ser zacznie zmieniać stan skupienia na lekko zdezorientowany, ściągamy frittatę z patelni na talerz (można użyć bosaka), a następnie pałaszujemy ze smakiem

Twoje notatki do przepisu

Wideo do przepisu:

Komentarze do przepisu (3)

Ostatnio komentowane przepisy

Rozwiń Zwiń