Do góry

Dodatki Przepis na:

Mielonka do słoika

Mielonka do słoika

Autor:

Przepisów i artykułów: 144 Ocena: 1936

Dodano:

Odsłon: 23149

Wiele i wielu z nas pamięta z czasów dzieciństwa wędlinę ze słoików. Swojego czasu u mnie w domu taka była robiona w zastępstwie cienkiej kiełbasy. Na szczęście nie skończyło się tak, jak z napoleonkami bez pieczenia , które po pewnym czasie wyszły mi bokiem. Mielonka ze słoików pozostaje jednym z moich niezmiennych hitów, które przygotowuję regularnie. Jest to jedna z prostszych do wykonania wędlin, które w dodatku są przepyszne i myślę, że poradzi sobie z nią nawet totalny laik. Lubią ją dzieci, dorośli i koty :) a kot czy pies, jak wiadomo, raczej byle paskudztwa nie zje.

Składniki

  • - 2kg mięsa wieprzowego (np. mieszankę łopatki, karkówki, trochę boczku)
  • - kilka ząbków czosnku (ja kocham czosnek, więc dałam go duuuuużo)
  • - 2 szklanki lodowatej wody
  • - 2 porządne łychy majeranku
  • - 2 łyżki soli (funkcjonuje zasada, że przy produkcji wędlin na kilogram mięsa powinno się dodawać łyżkę soli) zwykłej albo 1 ł
  • - pieprz do smaku
  • - kilka gałązek świeżego rozmarynu lub 1,5 łyżeczki suszonego
  • - łyżeczka zmielonego liścia laurowego
  • - opcjonalnie 1-2 łyżki żelatyny
  • - trochę cierpliwości
  • - silną rękę albo zmiennika do wyrabiania ;)
> 6 os. > 60 min łatwe przystępne
Reklama
Reklama

Przygotowanie

  1. Na dzień dobry dzielimy mięso na mniejsze kawałki i mielimy na największych oczkach maszynki.

  2. Dodajemy czosnek przeciśnięty przez praskę, przyprawy i wodę. Pieprzu nie żałujemy, niech będzie wyczuwalny. Aby tylko nie przesadzić :)
    Dolewamy wodę i dokładnie wyrabiamy ręką. Jakieś 15-20 minut (bez obijania się!!!), dlatego wspominałam o zmienniku :))

  3. Kiedy wyrobimy mięso, przykrywamy je folią i zostawiamy w chłodnym miejscu na przynajmniej 24h. Według mnie optymalny czas to minimum 36h. W lodówce przez tyle czasu nic się nie stanie naszej wędlinie.

  4. Michę wyjmujemy z lodówki i odstawiamy na jakieś 2h, by tempaeratura nieco się wyrównała. Jeszcze raz przerabiamy ręką i sprawdzamy smak. W razie potrzeby dodajemy soli lub pieprzu. Dosypujemy żelatynę, dolewamy jeszcze trochę lodowatej wody i porządnie wyrabiamy, by żelatyna dobrze połączyła się z masą mięsną. Jej dodatek sprawi, że mięso będzie bardziej zwarte i pojawi się apetyczna galaretka :)
    Przekładamy do wyparzonych, osuszonych słoików. Zostawiamy jakieś 4 cm od góry, ponieważ mięso nieco nam podrośnie. Porządnie i mocno zakręcamy.

  5. Bierzemy duży garnek i wykładamy dno i ścianki ściereczką. Ustawiamy słoiki w pewnej odległości, by nie stykały się ze sobą. Nalewamy zimnej wody mniej więcej do poziomu wysokości mięsa w słoikach. Powoli, na malutkim ogniu zagotowujemy. Od zagotowania pasteryzujemy przez godzinę na małym ogniu. Ma lekko pyrkać, nie wyskakiwać z garnka. Po upływie godziny wyłączamy gaz i studzimy w garnku, w tej samej wodzie.
    Pachnie niemożliwie już teraz, ale powstrzymujemy apetyt i całą operację powtarzamy następnego dnia. Zagotowujemy na małym ogniu (ta sama woda, w razie potrzeby dolewamy do wczorajszego poziomu) i pasteryzujemy godzinę. Znowu studzimy w garnku i w wodzie. Trzeciego dnia powtarzamy zabieg z pasteryzacją, gotujemy przez godzinę, ale to już ostatni raz :) zostawiamy do ostygnięcia. Kiedy woda będzie zimna, wyjmujemy słoiki, wycieramy je i odstawiamy do lodówki. Najlepiej na noc, żeby dobrze zastygło.
    Produkcja trochę trwa, jednak warto trochę poczekać, by cieszyć się pełnym smakiem porządnej wędliny, własnoręcznie przygotowanej, nie zawierającej zbędnych barwników i konserwantów, którą spokojnie można podać rocznemu dziecku :)
    Poza tym teraz, gdy wraca moda na żywność ekologiczną, jak najmniej przetworzoną i coraz częściej pojawia się duch tzw. ''slow food'', jest to też okazja do pewnego szpanu przed znajomymi - jeśli na takowym szpanie nam zależy :))
    Tak przygotowaną wędlinę można przechowywać w lodówce nawet kilka miesięcy. Pełnię smaku osiąga po około tygodniu, ale od razu po ostudzeniu też jest pycha :)

    Podajemy z ogóreczkami (z konserwowymi to w ogóle bajka) i chlebkiem. Smalcu z wierzchu nie wyrzucamy, używamy jako smarowidła pod naszą mielonkę :)
    Polecam spróbować tym, którzy jeszcze nie robili takiej wędliny, bo smak jest naprawdę niesamowity :)


    Smacznego!!!!

Twoje notatki do przepisu

Komentarze do przepisu (3)

Dodaj komentarz

Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe

zdjecie uzytkownika

gochna55 02 września 2017 Najsmaczniejszy ten smalczyk z galaretką, z chlebkiem razowym i ogórkiem kiszonym. Dodaję więcej brzuszka,(tak robiła moja mama)żeby więcej było smalczyku. To był super przepis czas "kartkowy". Mój syn - niejadek - wychował się na tych "słoikach". Teraz robię dla wnuczki, bo to "mniam". Polecam!! Odpowiedzi: 1 ▼

18 Kto głosował? | Odpowiedz

Ostatnio komentowane przepisy

Rozwiń Zwiń