Kochasz gotować?
Zarabiaj ze Smakerem na dodawaniu przepisów!
Uzmysłowiłam sobie, że już dawno nie publikowałam wpisów kiszonkowych, więc - aby nadrobić zaległości - pokazuję dziś jarmuż kiszony w kefirze. To typowa zimowo-wiosenna kiszonka, bo jarmuż jest teraz zarówno najlepszy, jak i najłatwiej dostępny. Przy czym zamiast kefiru można do kiszenia użyć maślanki, zsiadłego mleka i wszelkich innych fermentowanych napojów mlecznych. Nawet tych, które powstały z "mleka" roślinnego. Mam tu na myśli jogurty kokosowe, owsiane, migdałowe, sojowe i wszystkie inne napoje powstałe w wyniku fermentacji mlekowej. Pomysł na jarmuż kiszony w kefirze znalazłam kiedyś w książce znanego restauratora Aleksandra Barona pt. "Kiszonki i fermentacje", przy czym on fermentował jarmuż w maślance. Ja użyłam kefiru, bo systematycznie wytwarzam domowy kefir, i w ogóle moja kiszonka stanowi swobodną interpretację pomysłu pana Aleksandra.
Przepis dnia
Przepis na domową lasagne to idealny pomysł na domowy, smaczny obiad.
Odsłon: 3272
Przepis dnia
Przepis na domową lasagne to idealny pomysł na domowy, smaczny obiad.
Odsłon: 3272
Składniki
Jarmuż umyj dokładnie, a następnie odetnij grube łodyżki, a liście pokrój na kawałki dowolnej wielkości. Ale raczej nie bardzo drobno, tylko niech to będą kawałki "na jeden kęs", bo tak jest najwygodniej.
Liście jarmużu włóż do słoja, a następnie dodaj jałowiec.
Kefir zmiksuj z obranymi ząbkami czosnku i solą, a następnie zalej tą miksturą jarmuż w słoiku. Postaraj się uwolnić wszystkie pęcherzyki powietrza, które mogły uwięznąć pomiędzy liśćmi jarmużu.
Na sam wierzch wlej grubą warstwę oleju, który zabezpieczy kiszonkę przed dostępem powietrza. Bo - przypominam - kiszenie to proces beztlenowy. I dlatego oprócz warstwy oleju stosujemy też zakrętkę do słoja. W początkowej, burzliwej fazie kiszenia warto tę zakrętkę codziennie rozszczelniać, żeby upuścić ewentualny nadmiar gazów. Ale absolutnie nie wolno otwierać słoika!
Fermentacja powinna przebiegać w temperaturze pokojowej. Jarmuż kiszony w kefirze najlepiej smakuje po upływie miesiąca, choć można próbować już wcześniej. Po miesiącu najlepiej wstawić słój do lodówki, aby spowolnić proces fermentacji, dzięki czemu ta kiszonka przez dłuższy czas będzie smaczna i w ogóle zdatna do spożycia. Dodam jeszcze, że na pewnym zlocie zielarskim zrobiła prawdziwą furorę, więc tym bardziej warto wypróbować ten nietuzinkowy ferment. Smacznego!