Kochasz gotować?
Zarabiaj ze Smakerem na dodawaniu przepisów!
Pasztety dosłownie uwielbiam. Ich tradycyjna wersja jest jednak dość tłusta i kaloryczna, więc postanowiłam poeksperymentować z wersją fit, wersją, którą będę mogła jeść w nieograniczonych ilościach:).
Przepis dnia
Odkryj przepis na zrazy mielone a’la gołąbki, czyli sprytny i niezwykle smacz...
Odsłon: 40859
Jeżeli uwielbiasz karmel, słodką śmietankę, orzeszki solone i herbatniki, ten...
Odsłon: 105848
Przyprawia o uśmiech biesiadników.
Odsłon: 951
Przepis dnia
Odkryj przepis na zrazy mielone a’la gołąbki, czyli sprytny i niezwykle smacz...
Odsłon: 40859
Jeżeli uwielbiasz karmel, słodką śmietankę, orzeszki solone i herbatniki, ten...
Odsłon: 105848
Przyprawia o uśmiech biesiadników.
Odsłon: 951
Składniki
Kurczaka dokładnie umyłam i obrałam ze skóry. W dużym garnku zagotowałam wodę po czym włożyłam do niej kurczaka (włożenie go do zimnej wody spowoduje, że smak mięsa pozostanie w bulionie). Wywar odszumowałam i dodałam do niego obrane i umyte warzywa, listki laurowe, ziele angielskie, czosnek oraz dużą łyżkę soli. Gotowałam pod przykryciem do miękkości mięsa.
Kurczaka wyjęłam, lekko ostudziłam i dokładnie obrałam wyrzucając kości i chrząstki. Wywar przecedziłam przez sito. Przecedzone warzywa ( z wyjątkiem liści pora) oraz czosnek dodałam do obranego mięsa z kurczaka. Namoczoną wcześniej w bulionie bułkę również dodałam do mięsa. Wszystko razem zmieliłam w maszynce dwukrotnie. Na koniec do mięsa dodałam jajko i doprawiłam: gałką muszkatołową, cząbrem, imbirem, granulowanym czosnkiem, no i oczywiście sola i pieprzem.
Wszystko dokładnie wymieszałam i przełożyłam do dwóch silikonowych foremek, które nie wymagają wcześniejszego natłuszczania. Piekłam w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 30 minut. Po upieczeniu pasztet pozostawiłam na desce do wystudzenia, a potem go poporcjowałam, każdy kawałek zawinęłam w folię aluminiową i włożyłam do lodówki. Jedna porcja oczywiście wylądowała w zamrażarce na czarną godzinę:)
Z reszty powstałego bulionu ugotowałam pomidorówkę. Był tak esencjonalny, że nie trzeba było jej dosłownie niczym doprawiać:)