Do góry

Domowe porady

Opłakane są skutki picia wódki

„Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę.” Paracelsus

...czyli co robi z nami alkohol....

Taka już jestem, że sama dużo gadam, ale i dużo słucham. Słucham i obserwuję otoczenie i na tych podstawach wyciągam wnioski, z którymi można się zgodzić lub nie, ale sądzę, że warto się nad nimi czasem zastanowić. A, że weekend za pasem, to temat dotyczy alkoholu, jego spożycia i niezwykle cienkiej granicy, praktycznie niezauważalnej do przekroczenia.
Żyjemy coraz szybciej, a nasz mózg zaczyna być zaśmiecony szumem informacyjnym do tego stopnia, że czasem nie potrafi sobie z nim poradzić. Cały czas jesteśmy bombardowani z rozmaitych mediów tym jacy jesteśmy (chorzy, wypadają nam włosy, nie mamy kasy – weź kredyt!) i jacy „powinniśmy” być (zdrowi, piękni, bogaci – weź kredyt!będziesz bogaty, a przy okazji nafaszerowani chemią i cukrem, o czym można przeczytać w innych moich artykułach). I jak już tacy umordowani i zestresowani wracamy wieczorem do domu, a w tyle głowy jeszcze prawie słyszymy ostatnią reklamę z radia „wyłącznie informacyjnego”, to sadzamy tyłek na kanapie, nalewamy sobie kieliszek wina lub whisky albo otwieramy puszkę piwa i … relaks… Bywa, że na jednym się nie kończy i zapadamy w sen. Jednak nie jest to zdrowy, regeneracyjny sen, jakiego chciałoby nasze ciało i umordowane centrum sterowania, czyli mózg, tylko sen ten jest spowodowany toksycznym działaniem alkoholu. Narządy wewnętrzne również zamiast odpoczywać i zająć się spokojnie regeneracją muszą ciężko pracować, żeby odtruć siebie i organizm. W społeczeństwie funkcjonuje również mit, że „procenty” relaksują i są „dobre na nerwy”. Otóż, niestety, tylko pozornie, gdyż alkohol ma działanie depresyjne i uśmierzające. To między innymi dlatego często po „pijaku” zbiera się na przykre zwierzenia i łzy, a problemy, o których chwilowo zapominamy wracają na następny dzień ze zdwojoną siłą. A potem, po przekroczeniu dawki… już tylko „sen” lub depresja. Należy wiedzieć, że alkohol etylowy, bo o takim właśnie mówimy, jest substancją psychoaktywną, mającą zdolność do szybkiego przenikania do mózgu wywołując w nim zmiany, które zależą od ilości spożycia. Tłumi on czynność nerwową, czyli spowalnia przepływ impulsów nerwowych wzdłuż włókien nerwowych. Na pierwszym miejscu na alkoholowym celowniku są ośrodki kontroli – to stąd jego euforyczne działanie w pierwszej fazie stanu wskazującego. Po długotrwałym piciu zaczynają się pojawiać kłopoty z pamięcią, wysławianiem się, bezsenność, rozdrażnienie, zmiany nastroju, błąd w odczytywaniu emocji (stąd słynne pijackie „a zaj**ć ci…), gonitwa myśli, która niejednokrotnie powoduje sięgnięcie po kolejną dawkę „leku” i… kłopot mamy gotowy. Na swojej życiowej drodze spotkałam ludzi, którzy pili jeszcze więcej bo… zdawali sobie sprawę z tego, że piją za dużo i wywoływało w nich to tak silny stres, że sięgali po kieliszek, żeby go uśmierzyć. Pamiętajcie, że nasz mózg to tak naprawdę autodestrukcyjny idiota, który nieważne jakim kosztem, będzie dążył do euforii i samozadowolenia – dlatego w dzisiejszych czasach zdecydowanie za szybkiego życia ludzie są tak bardzo podatni na różne nałogi. Zaznaczam: różne, jednak w tym wpisie skoncentruję się tylko na zdradzieckim wpływie %.

Dobra… o mózgu i dlaczego po pijaku często robimy z siebie palanta już wiemy. A co dalej i jak jeszcze działa na nas alkohol? Jakby nie było i co byśmy nie robili trunek najpierw trafia jednak nie do mózgu, tylko do brzuszka… A w przewodzie pokarmowym powoduje szereg szkód: podrażnia śluzówkę, jest przyczyną różnych stanów zapalnych, w tym wątroby i trzustki (w tym drugim przypadku może skończyć się wyprawą do lepszego świata), zaburza działanie tych narządów – w stanach zaawansowanych dochodzi do marskości wątroby (to takie „blizny” na wątrobie spowodowane jej przeciążeniem i fragmentarycznym obumarciem tkanek – zmniejszają „powierzchnię czynną” organu, który po pewnym czasie staje się całkowicie niewydolny). W stanach zaawansowanych dochodzi również do uszkodzeń trzustki, przez co zaburzona zostaje gospodarka insulinowa i może pojawić się cukrzyca. Długofalowe spożycie alkoholu tłumi głód, mogąc powodować niedożywienie. Odwadnia (poprzez upośledzenie działania hormonu antydiuretycznego – w uproszczeniu! ), powoduje niedobory witaminy B1, kwasu foliowego i witaminy A. Alkohol jest również wysokokaloryczny (aż 7 kcal / 1g!), a w połączeniu z zaburzeniami pracy trzustki i wchłaniania glukozy w najlepszym przypadku spowalnia lub wręcz uniemożliwia odchudzanie, nie mówiąc już o tym, że powoduje zwyczajne tycie. Również dlatego, ciąg dalszy artykułu na www.kateskitchen.pl - nie zmieścił mi się tutaj cały

Autor: KatesKitchen

Przepisów i artykułów: 33 Ocena: 209

Dodaj poradę

Komentarze do przepisu (5)

Ostatnio komentowane przepisy

Rozwiń Zwiń