Do góry

Konkursy

Idealne święta! Rozstrzygnięcie konkursu

Święta, święta i po świętach. Mamy nadzieje, że tegoroczne Boże Narodzenie spędziliście dokładnie tak, jak sobie to wymarzyliście.

Jak zwykle zaskoczyliście nas swoją pomysłowością, talentem pisania wierszem i prozą. Konkurs zakończony! Pora więc poznać zwycięzców.

 

Pierwsze miejsce, blender, książka Pascal kontra Okrasa oraz zestaw gadżetów Smaker.pl powędruje do Pani Justyny.


"Jest wigilia Wigilii i już wiem, że te święta nie będą doskonałe... znowu. Po raz kolejny idylliczne wizje Bożego Narodzenia rodem z reklamowych spotów rozmyły się w szarej codzienności. No cóż, doskonałość wymaga czasu i systematycznej pracy, a o to trudno w codziennej gonitwie. Tegoroczne Boże Narodzenie należy więc spisać na straty, a pobożne życzenia i noworoczne postanowienia, że „za rok będzie lepiej" zastąpić konkretnym planem działania, szczegółową procedurą, której systematyczne i konsekwentne wdrażanie pozwoli uniknąć dotychczasowych błędów i zbliżyć się do wymarzonej bożonarodzeniowej doskonałości w roku następnym. Mój analityczny umysł natychmiast wskakuje na najwyższe obroty i raz za razem podsuwa mi kluczowe punkty, które należy rozważyć, aby osiągnąć sukces w wielkim projekcie „Doskonałe Boże Narodzenie 2014". Już po chwili starannie nieskazitelnie czysta kartka zapełnia się drobnym - prawie że pachnącym Świętami - maczkiem moich zdroworozsądkowych pomysłów.

DOSKONAŁE BOŻE NARODZENIE 2014
PLAN DZIAŁANIA

Prezenty:
- zdecydowanie zerwać ze sztampowymi podarunkami kupowanymi na ostatnią chwilę gdzieś na przypadkowej promocji;
- starannie przemyśleć charakter prezentu, bazując na wnikliwej obserwacji osoby obdarowywanej i szczegółowym wywiadzie środowiskowym;
- zapakować podarunki niebanalnie, estetycznie i zgodnie z najnowszymi trendami, biorąc jednocześnie pod uwagę zatrważający stan środowiska naturalnego.

Kartki z życzeniami:
- stworzyć listę potencjalnych odbiorców wraz z adresami, przeszukując archiwalne kalendarze, notatniki oraz profile na portalach społecznościowych;
- na tyle, na ile pozwolą ograniczone zdolności artystyczne, postawić na kartki ręcznie robione, wyrażające osobisty stosunek nadawcy do odbiorcy oraz potwierdzające wyczucie smaku tego pierwszego.

Choinka:
- w ramach pokuty za ekologiczny grzech sztucznej choinki zakupić pachnące igliwiem drzewko prosto z leśnej szkółki, rezerwując dla niego jednocześnie miejsce w ogrodzie, gdzie zostanie posadzone po zakończeniu salonowej służby;
- odpowiednio wcześnie rozpocząć produkcję ozdób w warunkach domowych, wykorzystując ogólnodostępne surowce typu słoma, orzechy, makaron, papier; w ostateczności (patrz ograniczone zdolności artystyczne wymienione w punkcie poprzednim) zakupić designerskie ozdoby u lokalnych twórców bazujących na wieloletniej tradycji.

Potrawy:
- raz na zawsze wyzbyć się produktów gotowych, zastąpić produkcję masową niepowtarzalnym aromatem domowej kuchni;
- zdobyć zestaw przepisów na tradycyjne polskie potrawy pozbawione wzmacniaczy smaku i sztucznych dodatków; jeśli sytuacja będzie tego wymagała, przesłuchać okoliczne staruszki w celu uzyskania stosownych receptur oraz przeszukać biblioteki i antykwariaty w poszukiwaniu źródeł pisanych;
- rozpocząć składowanie zapasów, które pozwolą przygotować wyżej wymienione potrawy ze składników najwyższej jakości (uwaga! może to wymagać wczesnego rozpoczęcia prac ze względu na konieczność założenia przydomowego ogródka i liczne wyprawy do lasu w celu zebrania grzybów)

Itp.

Itd.

...

Z zadowoleniem spoglądam na długą listę dumnie wyprężonych podpunktów. Rozum podpowiada, że konsekwentne wdrażanie tego planu - choć okupione wielomiesięcznymi przygotowaniami - przyniesie spodziewany sukces. Jednak gdzieś w głębi serca pojawia się myśl, że może jednak doskonałość tych Świąt nie polega wcale na przekroczeniu planu dwunastomiesięcznego i zapięciu wszystkiego na ostatni guzik, a sedno sprawy tkwi gdzie indziej. Zupełnie gdzie indziej. Tylko gdzie...? Może uda mi się znaleźć odpowiedź w oczach moich jakże niedoskonałych bliskich, z którymi spędzę te tradycyjnie już niedoskonałe Boże Narodzenie. Zmięta kartka papieru zapisana wcale nie świątecznym maczkiem z chrzęstem ląduje w koszu na śmieci..."

 

Książki Pascal kontra Okrasa oraz zestaw gadżetów Smaker.pl przyznajemy:

 

Panu Jakubowi

 

''Chciałbym Wam opisać moje idealne święta. Na wstępie, przyznam, że święta zawsze były dla mnie czymś wspaniałym, na co wyczekiwałem miesiącami, jednak dorosłem i parę rzeczy się zmieniło. Prawie wszystko. Data świąt się tylko nie zmieniła. Boję się, że słysząc kolejny raz w sklepie "Last christmas" zacznę krzyczeć. No właśnie, sklep. Od początku listopada bije mnie po oczach ozdobami świątecznymi i już wtedy czuję, jak się rozpędza festiwal zakupów i ogarnia mnie przerażenie, że natężenie materiału ludzkiego na metr kwadratowy, przekroczy i zdepcze granice mojej przestrzeni prywatnej.
Święta mogą jednak być udane. Zgodnie z zasadą, że mój dom, moją twierdzą, zaszyję się w nim. Wigilię spędzę razem z narzeczoną, która (chwała jej za to) do tego corocznego festiwalu udawania wzajemnej międzyludzkiej życzliwości, ma taki sam stosunek jak ja. Całe święta spędzimy w piżamach (lub też bez nich), będziemy sączyć cudowną szkocką whisky, oglądać filmy i grać w Scrabble, nie niepokojeni przez telefony, które będą zwyczajnie wyłączone.
Czyż to nie piękne? Bez problematycznego wybierania prezentów, dla krewnych, którym nie wiadomo co wręczyć. Bez składania wszystkim jednakowych życzeń przy opłatku, ponieważ szczere i dopasowane życzenia rzadko są dobrze przyjmowane (kiedyś życzyłem koleżance z pracy by była choć trochę mniej zołzą, więc wiem, że ludzie tego nie lubią).
Tak właśnie będą wyglądały moje idealne święta. Państwu w redakcji życzę natomiast takich świąt, jakich byście sami chcieli najbardziej"

 

Pani Aleksandrze

 

"Idealne Święta tylko z rodziną.
Pamiętam, gdy byłam małym dzieckiem Wigilię Bożego Narodzenia spędzałam w rodzinnym gronie zajadając się dwunastoma tradycyjnymi potrawami.
Gdy żył jeszcze mój dziadek, spoiwo całej familii na Wigilię schodziły się moje dwie ciocie, czyli siostry mojego taty, które mieszkają nalbliżej nas, wraz ze swoimi rodzinami oraz wujek, brat mojej mamy z jego rodziną.
Wieczór ten miał oczywiście swoje coroczne rytuały. Zaczynało się od punktualnego przyjścia cioci Ali z mężem i dziećmi. Ciocia ze swoim barszczem z uszkami szła do kuchni pomóc mojej mamie, a męska część rodziny udawała się na tradycyjne oglądanie naszej choinki, które zazwyczaj kończyło się komentarzem wujka: "My mamy ładniejszą...".
Gdy barszcz już się zagotował i przegryzł razem z barszczem doniesionym, można by już zasiąść do wieczerzy.
Ale nie...
Czymś normalnym było spóźnianie się cioci Grażyny i jej rodziny.
W tym czasie cała rodzina zalegała w korytarzu rozmawiając i śmiejąc się.
Następnie następowało tzw. "wejście smoka" cioci Grażyny, jej męża i 4 dzieci. I tutaj znów następował coroczny rytułał mieszania barszczu czerwonego z uszkami i podziwiania choinki.
Gdy już barszcz się zagotował mój dziadek, głowa rodziny zwoływał wszystkie 27 osób do pokoju stołowego, w którym odbywała się wieczerza wigilijna. Był to nielada wyczyn, żeby przekrzyczeć tłum ludzi rozmawiających ze sobą, a w zasadzie to krzyczących do siebie z powodu hałasu jaki wszyscy wytwarzali.
Gdy już wszyscy weszli do pokoju, dziadek zaczynał kolację od modlitwy. Wszyscy odmawialiśmy "Ojcze nasz", dziękując Najwyższemu za to, że możemy się spotkać razem.
Następnie dziadek brał talerz z opłatkiem i rozdawał go każdemu. Wyobraźcie sobie 27 osób przekrzykujących się podczas składania życzeń. Trudno było cokolwiek usłyszeć i przecisnąć się między tak znaczną liczbą osób.
Kiedy już się przełamaliśmy do pokoju wkraczały wszystkie ciocie z wazami, w których parował gorący barszcz czerwony z uszkami. Wszyscy zajmowali swoje miejsca przy stole nakrytym białym obrusem, pod którym leżało sianko ze stajni wujka.
Mimo spożywania tegoż dania nadal panował radosny gwar.
Po zupie moja mama przynosiła smażoną rybę, z ziemniakami i jakąś surówką.
Po daniu głównym następował czas konsumowania wszystkich 12 potraw.
Ile radości, śmiechu było w tym czasie.
Moja mama co roku na Wigilię smaży specjalne pierogi z makiem i z jabłkiem w środku. Tradycją było polowanie na "pieroga z jabłkiem". Jaki zawód przechodził ów "nieszczęśnik", który trafiał na mak... Mimo, że to nadzienie nie było w jego guście to i tak zjadał go, w międzyczasie polując na pierogi z jabłkiem.
Gdy wyposzczeni przez cały dzień goście najedli się do syta, któraś z cioć intonowała jedną z kolęd i cała rodzina zaczynała śpiewać. Co prawda na ogół nkt nie znał więcej niż 2 zwrotek pieśni, więc ile było śmiechu, gdy 1 i 2 zwrotkę śpiewali wszyscy, a 3 i resztę już nieliczni.
Cała wieczerza trwała ok 3 godzin. Najedzeni wigilijnymi potrawami goście rozchodzili się do domów, aby odpocząć i udać się na pasterkę.
Pierwszy i drugi dzień Świąt BN obchodziliśmy razem. Szliśmy z wizytą do naszych wigilijnych gości i u nich świętowaliśmy Narodzenie Jezusa.
Dziś trudno już zebrać całą naszą rodzinę, gdyż mój dziadek, ktory był spoiwem odszedł kilka lat temu odpocząć na niebiańskich łąkach, a poza tym co jakiś czas rodzina nam się powiększa i każdy święta spędza osobno wraz z nową rodziną.
Pozostają mi jednak wspomnienia idealnych świąt, z którymi mogę się z wami podzielić."


Panu Pawłowi

 

"Śnieg biały, puchaty za oknem...
Magiczna atmosfera w powietrzu, i zapach pomarańczy, goździków, cynamonu...
I pewne punkty dnia powtarzające się każdego roku.
Zaczyna się już w Wigilię rano. Oczywiście wszyscy domownicy sobie dużej pospali, a tu jeszcze tyle do zrobienia, w kuchni krzątająca się mama, nerwówka, że jeszcze uszka, że pierogi, sałatka. I że do sklepu trzeba podjechać jak zwykle czegoś zabrakło, a tam kilometrowe kolejki jakby wyprzedaże, promocja jakaś. Tata wchodzi z choinką i już 8 par rąk i nóg zwartych i gotowych trzymających bombki i pierniki i przystroić zieloną damę. Jest głośno, tłocznie, ale jesteśmy już w połowie przygotowań. I znów problem 2 łazienki, 12 osób, i kolejka każdy chce się przecież wypucować i wystroić. Bieganina za żelazkiem, za suszarką. I wszyscy do okna podchodzą i czekają aż pierwsza gwiazdka zaświeci na niebie. Zaświeciła! Z radością do stołu siadamy dodatkowe nakrycie też czeka na niespodziewanego gościa i sianko pod obrusem, i prezenty pod choinką. Tak zmęczeni po całym dniu ale szczęśliwi, i zadowoleni, najpierw moment składania sobie życzeń podczas dzielenia się opłatkiem...Potem zajadanie 12 potraw, no i mama mówiąca „kochani zjedzcie jeszcze trochę tych pyszności" a wszyscy już brzuchy pełne mają. Czas kolędowania, i rozpakowania prezentów, rzut oka na Kevina lecącego w telewizji. A potem wszyscy ruszają na pasterkę, to wyjątkowa msza i jedyna w całym roku. Ja bez tego wszystkiego nie wyobrażam sobie Świąt Bożego Narodzenia, TAKIE ŚWIĘTA SĄ DLA MNIE IDEALNYMI, co roku wyjątkowe i niepowtarzalne, z rodziną, atmosferą towarzyszącą przygotowaniom, zapachem dochodzącym z kuchni...Może to nie są wymarzone Święta dla większości, ale dla mnie takimi są."

 

Panu Piotrowi

 

"Nie będę silił się na oryginalność i przyznam szczerze, że preferuję Święta do bólu tradycyjne. Jeśli więc Gwiazdka to tylko w Polsce, a jeśli Wigilia to tylko w rodzinnym gronie. Nie idzie to może w parze z najnowszymi trendami i potrzebą lansowania się z choinką na Karaibach i późniejszego chwalenia się tym na Facebooku, ale taki styl życia po prostu do mnie nie trafia. Nad homara i drinki z palemką przedkładam pierogi i barszczyk popijany z babcią."

 

Książki Ciasta i desery krok po kroku oraz zestaw gadżetow Smaker.pl powędrują do:

 

Pani Anity


"Idealne święta: rodzinna atmosfera, pyszne jedzenie, zapach choinki...tak powinno być i w tym roku, niestety to nie możliwe, moi bliscy będą daleko ode mnie. Postanowiłam jednak nie poddawać się niżowym nastrojom - samotne święta też mogą być ok!
Postanowiłam przez te dni całkowicie oddać się hedonizmowi: będę nadrabiała książkowe zaległości, które spoglądają już od paru ładnych miesięcy z półki i nie mogę się tego doczekać. Oprócz książek obowiązkowe kakao do łózka i desery....Uwielbiam piec, wiec tego nie zabraknie w moich rozpustach świątecznych. Muffiny, ciastka owsiane, pierniki - tyle tego dobrego, że przydałoby się przedłużyć święta co najmniej o 3 dni;)
Do tego długie wylegiwanie się w czekoladowej pianie, sen przy uchylonym oknie i chodzenie w piżamie do 12. Tak, myślę, że dam sobie radę w te samotne święta."

 

Pani Agaty

 

Poniżej podaję przepis na moje idealne Święta

Składniki:

1 rodzina
1 żywe drzewko
12 świątecznych potraw
Ogrom miłości
Garść uśmiechu
Szczypta nadziei
Krztyna optymizmu
Zestaw kolęd
Kilka prezentów (choć jak jest miłość to wzajemne zrozumienie, to nie są konieczne)

Przygotowanie:
1) całą rodziną wybrać się do sklepu po żywą choinkę
2) wspólnie ugotować potrawy wigilijne
3) 24 grudnia ubrać drzewko i w cudownych nastrojach zasiąść do wigilijnego stołu
4) Wyśpiewać rodzinnie mnóstwo kolęd
5) Rozpakować zaskakujące prezenty i cieszyć się z każdego otrzymanego
6) Z optymizmem i nadzieją patrzeć w przyszłość i życzyć sobie bezproblemowego roku 2014"

 

Wszystkim zwycięzcom serdecznie gratulujemy!

Polecane przepisy

Zobacz więcej

Komentarze do artykułu (0)

Dodaj komentarz

Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe
Bądź pierwszy. Napisz coś miłego!

Ostatnio komentowane przepisy

Rozwiń Zwiń