Do góry

Newsy

Uważaj na nadmorskie knajpy!

Niektóre smażalnie ryb nad Bałtykiem odstraszają. Jedno menu dla wszystkich klientów, niedomyta podłoga, czy długi czas oczekiwania na danie, to tylko kilka przewinień w nadmorskich knajpach. Gorzej, jeśli grzeszki restauratorów, dotyczą bardziej poważnych spraw.

Fot. 123RF/Picsel

Brudno, jak w restauracji

Już czystość w lokalu, może nam wiele powiedzieć o jakości podawanego tam jedzenia. Uciekaj, gdzie pieprz rośnie, jeśli od wejścia czujesz spalony olej, a pierwsze, co rzuca ci się w oczy to nie posiłek, ale brudny talerz, na którym zaserwowano twoje danie.. Zwracaj również uwagę na to, czy w pomieszczeniu jest jasno. Im lokal bardziej zaciemniony, tym gorzej. Jedzenie w półmroku z pewnością ma swój urok, ale utrudnia dokładne obejrzenie dania.
Jeśli to możliwe, spróbuj zaobserwować, jak potrawy są przygotowywane. Zastanów się, czy jedzenie jest przechowywane w odpowiednich warunkach, a dania są higienicznie przyrządzane. Znacznie ważniejsza niż finezyjnie przyozdobiony talerz jest świeżość produktów i ich czyste podanie. Niestety, takie standardy często nie są przestrzegane.
Coraz częściej słyszy się, że w sezonie zatrudniani są pracownicy bez książeczki sanepidowskiej. Zdarza się, że pracodawcy, nie wymagają lekarskiego zaświadczenia, aby uniknąć związanych z tym problemów i formalności. Dokumenty załatwiają w nieuczciwy sposób, np. dając znajomemu lekarzowi wszystkie książeczki do masowego podbicia.
Jeśli zauważymy rażące uchybienia, warto o sprawie poinformować sanepid. Przecież nasze zdrowie jest ważniejsze niż zysk niedbałych restauratorów.


Pobierz darmowy e-book: W 20 potraw dookoła Włoch

ebook Barilla

 

 

e-book W 20 przpisów dookoła Włoch w formacie pdf

W 20 przpisów dookoła Włoch w fromacie epub

W 20 przpisów dookoła Włoch w formacie mobi

Kliknij prawym przyciskiem myszy i zaznacz "Zapisz element docelowy jako...", aby zapisać e-booka na dysku.


Turyści i ryby głosu nie mają

''Świeża ryba", ''dorsz prosto z kutra", ''najlepsza flądra na wybrzeżu" - nadmorskie restauracje prześcigają się w wymyślaniu chwytliwych haseł, wabiących wczasowiczów. Właściciele knajp żonglują słowami na potęgę, a podobnych reklam jest mnóstwo. Niestety, zdarza się, że prawda wygląda nieco inaczej.
Chociaż może to dziwić, nad polskim morzem nie brakuje lokali, gdzie dostaniemy rybę, która trochę czasu spędziła w zamrażalniku. Pół biedy, jeśli była tylko raz zamrożona. Niestety, częstą taktyką jest jej kilkakrotne zamrażanie i odmrażanie. Wszystko to, podyktowane jest oszczędnościami i źle pojętym dobrem biznesu. Będąc nad Bałtykiem, unikajmy jedzenia ryb, które nie występują w naszym morzu - te z pewnością przyjechały do nas mrożone. Zamiast egzotycznych gatunków ryb warto zdecydować się na swojską flądrę, turbota, łososia bałtyckiego czy dorsza. Jednak uważajmy na tego ostatniego, ponieważ w sezonie wakacyjnym, obowiązuje zakaz połowu tej ryby z użyciem specjalistycznych narzędzi połowowych Jednak dotyczy on tylko wschodniego regionu polskiej części Bałtyku i jest związany z ochroną tarlisk. Można za to go łowić tylko na wędkę. Nic dziwnego, że większość tych ryb, serwowanych nad morzem w najgorętsze, wakacyjne miesiące, zostało wyłowionych na wiosnę. Weźmy to pod uwagę, kupując ''świeżą rybkę".
Dorsza bałtyckiego w miesiącach wakacyjnych jest bardzo mało, dlatego najpewniej w restauracji podadzą ci dorsza atlantyckiego. To nie wyjątek, bo 70% ryb w nadmorskich lokalach jest importowanych. Co ciekawe, wiele restauracji nie podaje informacji, gdzie ryba została wyłowiona.
W niektórych nadmorskich smażalniach serwowane są ryby słodkowodne. Z morza nie wyłowisz pstrąga, sielawy czy karpia. Rozwiązanie oburza tych, dla których posiłek nad morzem to obowiązkowo ryba wyłowiona z Morza Bałtyckiego. Dla innych jest świadomym wyborem, bo paradoksalnie ryba wyłowiona ze stawu czy jeziora może być świeższa, niż ta morska, leżąca w zamrażarce od wiosny. Co to jednak za przyjemność nie móc skosztować świeżych lokalnych produktów, będąc na wakacjach?

 

Zobacz też: Komu przeszkadzają bary mleczne?

Komu przeszkadzają bary mleczne?

 

Ach, ten przepalony olej i uzdrawiane surówki

Na nic się zda świeża ryba i frytki zrobione dopiero z co obranych ziemniaków, jeśli jedno i drugie danie zostanie usmażone w tym samym oleju. Błahostka, prawda? I w domu zdarza się wykorzystać ten sam olej dwa, no może trzy razy, do przygotowywania obiadu.
Niestety olej w nadmorskich knajpkach jest wykorzystywany znacznie dłużej i bywa niewymieniany przez cały dzień pracy. Pracownicy upieką na nim nie tylko dla ciebie, ale także dla tysiąca innych gości. Pozostałe triki nieuczciwych restauratorów to, m. in. odcinanie zepsutych części sera, uzdrawianie surówek, czyli podawanie nieświeżych warzyw, resztek z wczorajszego obiadu z dużą ilością sosu.
Jak odświeżyć lekko śmierdzącą rybkę? Niektórzy restauratorzy znajdą na to sposób. Wystarczy, gruba panierka albo polanie ryby grubą warstwą sosu. Doskonale sprawdzą się również intensywnie pachnące przyprawy, które skutecznie oszukają nasze zmysły.

Na rybie się orze jak może

Nie daj się nabrać. Nie jadaj w miejscach, gdzie nie jest podana gramatura. Żądaj rachunku od razu przed jedzeniem. Nie do śmiechu ci będzie, kiedy za bardzo mały posiłek, przyjdzie ci zapłacić bardzo dużo. Masz prawo wiedzieć, jaka jest waga ryby. Jednak i ta informacja może zostać sfałszowana, poprzez zaprogramowanie wagi, aby pokazywała wyższą wartość. Kontrole sanepidu wykazały, że ceny są zawyżane od 1 zł do 10 zł. Ponadto, inspektorzy sanepidu alarmują o przypadkach, kiedy klient płaci nie za mięso ryby, ale za dużą ilość panierki czy za olej, którym ryba nasiąknęła.
Innym chwytem niektórych smażalni jest stosowanie tańszych zamienników bez wiedzy klienta. Zamówisz halibuta, a dostaniesz solę. Będziesz chciał zjeść solę, podadzą ci pangę. Niedoświadczona osoba może nawet nie zauważyć różnicy, a sprytni restauratorzy zarobią na tej niewiedzy.
W tyle nie pozostają również niektóre wędzarnie. Dotyczy to często małych stoisk. Właściciel kupuje w supermarkecie wędzoną rybę, dowędza ją na swojej maszynce i sprzedaje nieświadomym klientom jako ‘'świeżo wędzoną rybkę''. A to wszystko w imię zysku.

I jak tu przetrwać urlop nad morzem i nie umrzeć z głodu?

Brudny widelec i śmierdząca ryba mogą zepsuć każdy urlop. Na szczęście nie wszyscy właściciele knajp postępują w taki karygodny sposób. Nad morzem na pewno uda ci się znaleźć wiele przyjemnych miejsc z pysznym jedzeniem.
Ciekawe - myślisz - jak taki lokal znaleźć. To proste. Zaufaj radom gospodarzy, od których wynajmujesz mieszkanie. Są miejscowi, więc z pewnością wiedzą, gdzie zjeść, aby uniknąć problemów ze zdrowiem. Ponadto warto też zdać się na plotki podawane między turystami z ust do ust. W przypadku nadmorskich miejscowości, to właśnie one są dźwignią handlu. Wczasowicz, który dobrze zjadł, z pewnością podzieli się tym faktem z sąsiadami. Wystarczy podpytać odpowiednie osoby. Długa kolejka do lokalu to również dobra rekomendacja. Czasem warto jest spędzić kilka chwil, czekając na wolny stolik. Jeśli w szczycie sezonu wakacyjnego knajpa świeci pustkami, możesz mieć pewność, że nie dzieje się tak bez powodu.
Optymizmem napawają również ostatnie wyniki badań sanepidu. Kontrole wykazały, że z roku na rok sytuacja nad polskim morzem się poprawia.
Jeśli jednak nie ufasz nadmorskim jadłodajniom, a masz ochotę na świeży posiłek, wystarczy, że kupisz od miejscowego rybaka złowioną przed momentem rybę. Oczywiście, musisz ją sam potem przygotować i usmażyć, ale efekt końcowy jest tego warty - niebo w gębie i oszczędność w portfelu.


Zobacz też: Co tak naprawdę jemy w barach szybkiej obsługi?

Co tak naprawdę jemy w barach szybkiej obsługi?

Tekst: Katarzyna Augustyniak

Polecane przepisy

Zobacz więcej

Komentarze do artykułu (2)

Dodaj komentarz

Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe

zdjecie uzytkownika

amari2012 23 lipca 2015 Jak zwykle - narzekactwo bez granic. Pochodzę znad morza, mam tam rodzinę, byłem w zeszły weekend w kołobrzegu. Moje wrażenia - z roku na rok coraz lepiej, GIGANTYCZNY kawał ryby, super smaczny a cena, jak to cena - chyba nikt nie spodziewa się ceny jak za burgera z niczego... Wszędzie, w kazdej miejscowosci pojawiają się w końcu lokalni sprzedawcy i wędzarnie. Wszystko świeże i smaczne. A że drogie - no cóż, jak zwykle, coś za coś - przed 10laty było tanio, ale za to można było się ostro zatruć albo zwymiotować.
Ktoś szuka rybaków??? To przecież dziś najmniejszy problem - w Kołobrzegu idziesz do portu rybackiego i masz co chcesz, a jak naprawdę jesteś napalony to czekasz na kuter i mozesz kupić z ręki rybaka. Obok - Chłopy, niegdyś miejsce gorsze niż mordownia, ale dziś pyszne wędzone ryby i to co chcesz, prosto z kutra. Kilka km dalej - Unieście i masz potężne centrum "rybackie" w którym masz kilka wędzarni, kilka sklepów z rybami i kilka różnej klasy restauracji, niektóre czynne cały okrągły rok. Wszystko takie jak chcesz - pyszne, świeże i takiej wielkości jaką poprosisz.
No, ale polak bez narzekactwa to oczywiście niemodne...

21 Kto głosował? | Odpowiedz

zdjecie uzytkownika

Irbis5 23 lipca 2015 Chętnie kupię od rybaka ale mimo że się rozglądam to ani widu, ani słychu, może w innych regionach bałtyku jeszcze są rybacy.

13 Kto głosował? | Odpowiedz

Ostatnio komentowane przepisy

Rozwiń Zwiń