Do góry

Newsy

Opłatek – na złe moce i uroki

Są symbolem przebaczenia, jedności i pojednania, bez których trudno wyobrazić sobie bożonarodzeniowy stół. Jak to się stało, że opłatki pojawiły się na naszych stołach?

Fot. 123RF/Picsel

Gdy na niebie pojawi się długo wyczekiwana pierwsza gwiazdka, możemy rozpocząć najbardziej wyjątkową kolację w roku, kiedy to zapominamy o wszystkich nieporozumieniach i niesnaskach, a chcemy po prostu być razem. Chwilę później padamy sobie w objęcia, szepcząc płynące wprost z serca życzenia, które przypieczętowujemy łamiąc się śnieżnobiałym opłatkiem. Dlaczego dzielimy się nim akurat w wigilijny wieczór?

Słowiański rodowód

Bardzo często tradycja ta bywa utożsamiana ze starosłowiańskim zwyczajem dzielenia się chlebem. Dla naszych przodków był to symbol pojednania oraz związania swych losów na dobre i na złe. W podobny sposób postępowali pierwsi chrześcijanie, dzielący się chlebem w czasie modlitw. W średniowieczu księża rozdawali wśród wiernych przaśne chlebki, przygotowane jedynie na bazie wody i mąki, które miały symbolizować wspólnotę chrześcijan. Z czasem przerodziło się to w tradycję wysyłania przez księży pierwszych opłatków z okazji Bożego Narodzenia oraz świąt wielkanocnych.

Zwyczaj ten znany był m.in. na terenie Polski, Czech, Niemiec oraz Galii, jednak właściwie tylko w naszym kraju zakorzenił się on na tyle mocno, by przełamanie opłatka stało się nieodzownym elementem wigilijnej tradycji. Co ciekawe, na ziemiach polskich tradycję łamania się opłatkiem w czasie kolacji wigilijnej jako pierwsza kultywowała szlachta i możnowładcy, dopiero później zwyczaj ten został przejęty przez niższe stany.

Współczesną nazwę tego wypieku zawdzięczamy łacińskiemu słowu oblatum, oznaczającemu dar ofiarny. Na przestrzeni wieków wygląd opłatków znacząco się zmieniał, aż w końcu osiągnął dobrze wszystkim znaną formę cienkiego, białego wafelka, który bez trudu można połamać oraz przesłać bliskim.

Zobacz też: Co kryje w sobie kupny barszcz? Kliknij!

Z poświęconej mąki

Do XV wieku prawo wypiekania opłatków mieli jedynie mnisi i zakonnice, żyjący w klasztorach. W późniejszym czasie tym niezwykłym rzemiosłem zajęli się kościelni, organiści oraz inne osoby świeckie. Bogato zdobione formy do wypieku opłatków, zamieniały proste ciasto w efemeryczne dzieła sztuk. Zwykle uwieczniano na nich sceny z życia Chrystusa, wizerunki świętych oraz motywy bożonarodzeniowe. Zwyczajowo na opłatkach umieszczano również wizerunki lokalnych kościołów, nazwę parafii oraz inicjały proboszcza.

Współcześnie produkcja bożonarodzeniowych opłatków nabrała zdecydowanie bardziej skomercjalizowanego charakteru - wzrosło zapotrzebowanie na nie, a i sposoby dystrybucji znacząco się zmieniły. Czasy, gdy opłatki były dostarczane do domów przez organistę w zamian za drobną ofiarę, bezpowrotnie minęły. Obecnie handluje się nimi nie tylko w kościołach, ale i na bożonarodzeniowych jarmarkach oraz w centrach handlowych. Popyt na ten produkt jest gigantyczny i raczej nie wygląda na to by w nadchodzącym czasie miał znacząco osłabnąć. Oszacowano, iż ten nietypowy biznes może być warty ponad 2 mln złotych - nic więc dziwnego, że wielu przedsiębiorców stara się uszczknąć coś dla siebie z tego tortu.

Chociaż w niektórych klasztorach opłatki wciąż wypiekają rozmodlone zakonnice, spora ich część jest produkowana przez całkowicie świeckie przedsiębiorstwa. Jednak receptura oraz sposób wypieku zawsze wyglądają podobnie i w dalszym ciągu przypominają metody sprzed kilkuset lat. Ciasto na opłatki niezmiennie przygotowuje się wyłącznie zwody i mąki, która często bywa święcona przed rozpoczęciem produkcji.

Główny sekret stanowi odpowiedni czas wypieku, gdyż w przypadku delikatnych opłatków o sukcesie mogą zadecydować dosłownie sekundy. Świeżo upieczone opłatki zwykle mają żółty kolor i dopiero po kilku tygodniach stają się śnieżnobiałe. W celu uzyskania odpowiedniego koloru i chrupkości, tuż po wyjęciu z formy, trafiają do dobrze wentylowanego pomieszczenia. Dopiero potem wycina się z nich mniejsze prostokąty, dokładnie pakuje i rozsyła do parafii w całej Polsce, skąd trafiają na wprost na nasze stoły.

Na złe moce, uroki i choroby

Opłatek już od wieków towarzyszy nam w czasie świąt Bożego Narodzenia, jako symbol zgody, pojednania, przebaczenia oraz troski o najbliższe nam osoby. Nic więc dziwnego, że w przeszłości, dzielono się nim nawet ze zmarłymi, pozostawiając niewielki kawałek przy pustym nakryciu, przeznaczonym dla nieobecnego już członka rodziny.

W wielu regionach naszego kraju do dziś utrzymał się zwyczaj karmienia opłatkiem zwierząt domowych - przeznaczony dla nich wypiek zwykle odróżniał się kolorem. Zdarzało się również, iż zapiekano w nich poświęcone zioła, które miały ustrzec trzodę przed różnego rodzaju chorobami i urokami. Dzięki opłatkowi, kury miały się lepiej nieść, krowy dawać więcej mleka, a zagrodowy pies stawać się bardziej czujnym. Bardzo często opłatki wrzucano również do studni, aby oczyścić wodę i zapobiec jej zatruciu.

Zwyczajem, o którym współcześnie pamięta niewielu z nas, jest przygotowywanie dekoracji z opłatków. Wyjątkowo okazałe, kuliste kompozycje nazywano „światami". Tworzono je poprzez wycięcie z opłatka różnego rodzaju kształtów, zwilżenie ich brzegów oraz połączenie ich ze sobą. Dla uzyskania lepszego efektu, wykorzystywano różnokolorowe opłatki. Tak przygotowany „świat" stanowił centralną ozdobę bożonarodzeniowego drzewka, symbolizując władzę Chrystusa. Przez pozostałą część roku „świat" strzegł domostwa, zajmując honorowe miejsce w głównej izbie. W wielu regionach opłatek służył również do przygotowania symbolicznej kołyski dla Dzieciątka Jezus.

Opłatkom przypisywano leczniczą, wręcz magiczną moc, dlatego też w wielu domach przechowywano je przez cały rok. Zwyczajem popularnym na Kresach było smarowanie opłatków miodem, co miało zapewnić domownikom dostatnie, długie i słodkie życie. Bardzo często kawałki opłatków wkładano pod talerze - jeśli przykleiły się do dna, był to znak urodzaju i dobrych żniw. Osoba, która w Wigilię przełamała się opłatkiem z bliskimi w nadchodzącym roku miała nie zaznać głodu. Z kolei ten, kto zgubił drogę do domu, powinien przypomnieć sobie z kim ostatnio łamał się opłatkiem. Wszystko po to, by szybko odnaleźć bliskich i w czasie kolejnej Wigilii móc ponownie wypowiedzieć szczere: wesołych świąt!

Zobacz też: 10 zaskakujących pomysłów na śledzie. Kliknij!

Polecane przepisy

Zobacz więcej

Komentarze do artykułu (0)

Dodaj komentarz

Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe
Bądź pierwszy. Napisz coś miłego!

Ostatnio komentowane przepisy

Rozwiń Zwiń