Do góry

Newsy

11 kulinarnych pytań do Charlesa Daigneaulta!

Charles Daigneault to finalista Master Chefa. Mimo iż nie zdobył głównej nagrody, prowadzi swój własny program telewizyjny "Domówka", w którym pomaga Polakom w organizacji domowych przyjęć. Nam zdradza swoje kulinarne sekrety!

Charles przyjechał do Polski z Kanady. Co myśli o polskiej kuchni?

1. Moja ulubiona potrawa to... homar wyciągnięty prosto z oceanu w Gaspezji. Gotowany na plaży w garnku z wodą i algami. Już niczym nie doprawiany. Jedzenie homara jest trudne, trzeba go przecinać, łamać, chlapie się wtedy i brudzi, więc homarowa uczta na plaży jest praktyczna. Od razu możesz iść do oceanu i się umyć. Wiem, że w Polsce na ognisku piecze się kiełbasę i ziemniaki, u nas homary:). W Kanadzie, często rano wstając do szkoły widziałem pełna wannę homarów i już wiedziałem, że będzie homarowe party wieczorem. W Polsce w wannie można zobaczyć karpie :).

2. Najlepsza przekąska to... tosty z masłem orzechowych na świeżym chlebie ze szklanką zimnego mleka. Takie zawsze przygotowywał dla mnie tata i takie też lubią moi synowie. Niejednokrotnie byłem besztany przez teściową, że uczę dzieci pić zimne mleko. Ale ja tak lubię i już. Uwielbiam tosty ze świeżego, ciepłego jeszcze pieczywa. Żona kompletnie nie może zrozumieć po co zapiekać ciepły chleb, uważa, że tostuje się niezbyt świeże pieczywo. Cóż, ja mam inaczej:). Do tych tostów lubię dodać banana, jak Adam Małysz:), a potem wchodzę do słoika z masłem orzechowym jak miś do ula;).

charles Daigneault

"Nie wyobrażam sobie też kuchni bez czosnku!"

3. 3 rzeczy bez których nie mogę się obejść przy gotowaniu... smażenie, deglasage i redukcja. To takie moje trzy przykazania w sztuce kulinarnej. Najważniejsze są dobra receptura i sposób przygotowania. Zawsze na początku podsmażam mięso albo warzywa, potem na tę samą patelnię wlewam płyn (bulion, wino, ocet itp.) i na koniec redukuję sos, żeby był esencjonalny. Dzięki tym trzem technikom używam tylko jednej patelni, a ma to swoje dobre strony - żona mniej krzyczy, ponieważ w domu to ona zmywa i sprząta po moich kulinarnych wybrykach.

4. Moja pierwsza książka kucharska to... magazyn „Recette de nos Meres", który przysłała mi mama z Kanady. Zbiór najlepszych przepisów wielu gospodyń domowych z Quebecu. Sięgam do niego najczęściej. W dodatku jest po francusku i tylko ja z niego korzystam w domu. Znajdują się w nim przepisy głęboko zakorzenione w tradycji francuskiej, bo my w Quebeku parlais francaise:) Nie polecam tej książki ludziom, którzy są na diecie.

5. Moje największe kulinarne odkrycie to... polskie flaczki. Długo nie mogłem się do nich przekonać, chociaż próbowałem. I to w wielu miejscach. Polubiłem je dopiero wtedy, gdy teściowa przez pomyłkę dodała do nich kolendrę i pieprz Cayenne. Mam jeszcze jedno odkrycie - już się nauczyłem, że jak chcę zamówić w Polsce golonko, to nie mówię: gołąbko. Tak kiedyś przez pomyłkę powiedziałem i zamiast mięsa... dostałem farsz zawinięty w kapustę i bardzo te gołąbki polubiłem. Zwłaszcza tę przypaloną kapustkę...

6. Nigdy nie zjem... ryb, których sam nie wyfiletowałem. Mam taką przypadłość, że jak choć raz trafię na ość, nie jestem w stanie dokończyć potrawy. W Kanadzie mamy bardzo dużo ryb i łowiąc możemy pozwolić sobie na selekcję: ta za mała, ta za duża. Tylko najlepsze trafiają na stół, a reszta wraca do wody. Nie lubię też ciepłego mleka, ciepłego piwa i ciepłej wódki. Ale ciepłe kobiety - owszem:).

charles domówka

W swoim show "Domówka" Charles pomaga zorganizować domowe prywatki.

7. Ulubiona potrawa z dzieciństwa... pâté chinois. Potrawa, którą przygotowałem w MasterChefie w odcinku, kiedy przyjechała moja mama. Nazwa, w wolnym tłumaczeniu to „zapiekanka Chińczyków", ma historyczne korzenie w czasach, kiedy na Dzikim Zachodzie powstawała kolej. Na budowie pracowali Chińczycy i trzeba było ich nakarmić, a to była najprostsza i najtańsza forma posiłku. Tata zawsze robił mi z tego piramidę, którą obficie polewał ketchupem. Jedliśmy tak z kolegami ze szkoły. Która mama zrobiła pâté - w tym domu zbierali się chłopcy z całej ulicy. Mniam...

8. Przyprawa, której nigdy nie zabraknie w mojej kuchni... to skomponowana przeze mnie przyprawa do steaków. Moje Montreal Steak Spice. Uwielbiam grillować, a bez tej przyprawy nie wyobrażam sobie grilla. Dodają ja do ziemniaków, warzyw a moja żona doprawia nią mielone i dodaje do przetworów na zimę:).

Montreal steak spice według Charlesa Daigneaulta:
sól, gorczyca, pieprz Cayenne, czosnek, cebula, olej

Nie wyobrażam sobie też kuchni bez czosnku Dodaję go do wszystkiego i często sprzeczam się teściową, bo chciałem go dodać nawet do farszu do wigilijnych pierogów i teraz wiem, że nie łączy się go z grzybami. Czosnek wykorzystuję na różne sposoby; wyciskany, siekany, gnieciony, pieczony, grillowany - mało ludzi używa czosnku do marynat, a to przecież prawdziwe cudo.

"Najpierw musiałem nauczyć się pić wódkę, a dopiero potem mówić po polsku..."

9. Restauracja, do której mogę chodzić codziennie... chciałbym też oczywiście powiedzieć - moja restauracja, ale jeszcze muszę trochę poczekać :). Więc powiem „Zakładka" - znakomite francuskie bistro w Krakowie. Znam je od strony kuchni i wiem, jakimi mistrzami są tutejsi kucharze. Jeszcze mają cierpliwość, żeby mnie szkolić! I tu chciałbym podziękować: Dawidowi, Piotrowi, Filipowi, Tomkowi, Dominikowi, Mateuszowi i oczywiście Rafałowi i Renacie Targosz.

10. Jeśli coś mocniejszego, to poproszę... najbardziej lubię lekkie, jasne piwo. A jeśli chodzi o wódkę to zawsze opowiadam taką anegdotę: Jak przyjechałem do Polski to najpierw musiałem nauczyć się pić wódkę, a dopiero potem mówić po polsku. Pamiętam jak na moje wesele przyjechał przyjaciel i ciągle chodził z kiszonym ogórkiem w jednej ręce i kieliszkiem wódki w drugiej. Ogólnie przyjęło się mówić, że powinno się jeść i pić to, co piją i jedzą mieszkańcy kraju, w którym jesteśmy. Zgadzam się z tym całkowicie. Mieszkam w Polsce od 8 lat i z mocnych trunków pijam tylko polską wódkę:). W Polsce mówi się, że wódka jest dobra na wszystko - mnie też jakoś nie szkodzi;).

11. Najlepsza piosenka do gotowania to... zdecydowanie „Sure shot" Beastie Boys. Wprowadza mnie w radosny i taneczny nastrój. Tak właśnie lubię czuć się w kuchni.

Fot. Dariusz Dorman

Polecane przepisy

Zobacz więcej

Komentarze do artykułu (1)

Dodaj komentarz

Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe

zdjecie uzytkownika

enkai 15 maja 2014 Pysznie kolo opowiada i po stosunku do przypalonej kapusty wiem, że znaleźlibyśmy dużo wspólnego :-)

6 Kto głosował? | Odpowiedz

Ostatnio komentowane przepisy

Rozwiń Zwiń