Do góry

Newsy

Dobra zupa, z Radomia

Kurczak curry, krewetkowa łagodna, tajska ostra - to nazwy popularnych zupek chińskich. Do Polski przywędrowały z początkiem lat 90. Wprost z Wietnamu, a na świecie...

Na świecie jako pierwsze pojawiły się w Japonii. W 1958 firma Nissin Foods, specjalizująca się w produkcji pierwszych dań dla astronautów, wypuściła na rynek paczkę zupy błyskawicznej. Danie to oparto na formule chińskiej potrawy ramen, czyli rosołu z makaronem i różnymi mięsnymi dodatkami.

Z ziemi chińskiej do Polski

Do Polski zupki chińskie przywiózł Wietnamczyk Tao Ngoc Tu. W latach 90. założył, znaną dziś każdemu wielbicielowi orientalnych smaków, firmę Tan-Viet. Tym samym polski rynek ujrzał produkty z linii Tao-tao oraz właśnie zupki chińskie, sygnowane marką Vifon. Pan Nogc, mimo rozmaitych trudności, o których pisały portale biznesowe, od lat utrzymuje się na liście 100 najbogatszych Polaków. No i zaskarbił sobie dozgonną wdzięczność polskich studentów, o czym można się przekonać oglądając radosną twórczość internautów.

Jak powstają zupki?

Podstawą zupki chiśkiej jest makaronowa kostka gotowa po zalaniu wrzątkiem, choć są tacy, którzy preferują makaron na sucho. Produkcja makronu polega na wykonanie płatów z ciasta, które następnie tnie się w długie na 30 metrów nitki. Nitki makaronowe gotowane są w wodzie o temperaturze 100 stopni przez minutę. Następnie składa się je w kostkę i smaży w głębokim tłuszczu o temperaturze 200 stopni przez dosłownie kilka chwil. Ten proces sprawia, że makaron się odwadnia, by po zalaniu wrzątkiem wrócić do pierwotnego stanu. Maszyna do produkcji makaronu potrafi wypluć z siebie 240 tysięcy porcji podczas ośmiogodzinnej zmiany. Co ciekawe, do jej obsługi potrzeba jedynie 7 osób. W tym miejscu wolimy nie zastanawiać się nad kosztami produkcji... Reszta zupki to torebki z mieszankami przypraw, suszonych warzyw, koncentratów i wszystkiego tego, co sprawia, że zupka jest jadalna.

Czy na pewno jadalna?

Dietetykom zostawiamy ostrzeganie przed szkodliwością zupek chińskich. Wszyscy w redakcji wiemy, że smacznie nie zawsze znaczy zdrowo. Wiemy też, jako ludzie dorośli, że chińskie zupki najlepiej smakują w godzinach okołopołudniowych, zwłaszcza gdy poprzedził je dłuższy i głębszy wieczór. Kubek ostrej curry nie tylko pozwala przeżyć, ale także dość skutecznie oczyszcza organizm. A co jeśli nie mamy kaca, tylko po prostu chęć na coś niezdrowego? Czy zupkę można jakoś urozmaicić?

Z czym to jeść?

Kampingowe metody zagryzania zupki bułką z pasztetem to nie wszystko. Chińszczyznę można podać na kilka różnych sposobów.
Po pierwsze TO naprawdę da się zjeść na sucho. Wie o tym każdy, kto zabrał ze sobą pakiet zupek, a nie pomyślał o tym, że na polu namiotowym nie ma czajnika. Wystarczy pokruszyć makaron w torebce, otworzyć, zasypać przyprawami, wymieszać i podać. Najlepiej jako przekąskę do piwa, bo, przyznajemy, bez piwa może być ciężko...

Zupkę chińską można wzbogacić o smak i przy okazji, wartości odżywcze, bo sama w sobie zazwyczaj jest po prostu ostra. Jeśli chodzi o sam smak, to wystarczy, że przekopiemy zasoby swoich szafek i dobierzemy ulubiony zestaw ziół, sosów lub po prostu sięgniemy po maggi. Świeża pietruszka lub szczypiorek to zarówno smak, jak i zdrowie.

Zupę możemy zaprawić śmietaną, bądź dodać ugotowane jajko, tak jak do żurku. Możemy też jajko rozkłócić na talerzu i wlać surowe, co sprawi, że zupka zgęstnieje. Z dodatków mięsnych polecamy, idąc tropem studencko-biwakowym, parówki. Jeśli zależy nam na czymś ekstra, możemy sięgnąć po boczek, a nawet kawałki cienko pokrojonej wołowiny, które możemy lekko obgotować.

Zupce na pewno tez nie zaszkodzi dodatkowa porcja warzyw. Groszek z puszki, kukurydza, a nawet drobne mrożone różyczki kalafiora czy brokułu, bądź kostki pietruszki i marchwi. To, co prawda kłóci się z ideą zupki błyskawicznej, ale jeszcze nie oznacza gotowania pełnowymiarowego.

Są tacy, którzy z zupki chińskiej potrafią zrobić sałatkę. Ci innowatorzy kruszą makaron, zasypują przyprawami - my polecamy jednak doprawić go na własną szczyptę, tj. rękę - dodają krojony w kostkę ogórek kiszony, paprykę, groszek konserwowy oraz kukurydzę , a całość zalewają majonezem. Bez gotowania? No bez, bo makaron w majonezie napęczniej po kilku godzinach.

Chińska jak u mamy

Zupkę chińską można także zrobić po domowemu, korzystając jedynie z makaronu instant. Zaczynamy od sporządzenia szybkiego wywaru warzywnego. Włoszczyznę kroimy w cienkie paski, dusimy kilka minut na oliwie z oliwek z odrobiną masła, a następnie zalewamy wodą i gotujemy przez pół godziny. Warzywa możemy albo wycedzić, albo podać zupę gęstą.

Do tak przygotowanego wywaru brakuje nam warzyw sporządzonych na sposób orientalny. W tym celu potrzebny jest nam wok, ostry nóż i warzywa pokrojone w słupki. Wybieramy marchew, seler naciowy, selera i pietruszkę. Na oliwie z oliwek i ostrym ogniu przesmażamy warzywa tak, aby lekko je zeszklić i zachować chrupkość. Na samym końcu dorzucamy podarte w wąskie paski liście kapusty pekińskiej.

Warzywa dokładamy do bulionu, doprowadzamy do wrzenia, doprawiamy solą, pieprzem i sosem sojowym oraz ewentualnie olejem sezamowym. Zestawiamy z ognia i wkruszamy makaron z zupki chińskiej. Przykrywamy, czekamy aż odpowiednio spęcznieje i podajemy. Chętni mogą sięgnąć po szczyptę glutaminianu sodu, a cała reszta niech zajada na zdrowie!



*autor tekstu, urodzony w Radomiu, zaprzecza jakoby w jego mieście produkowano zupki chińskie.

BR

Polecane przepisy

Zobacz więcej

Komentarze do artykułu (0)

Dodaj komentarz

Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe
Bądź pierwszy. Napisz coś miłego!

Ostatnio komentowane przepisy

Rozwiń Zwiń